Zapaśnik Cementu-Gryfa Chełm Sylwester Charzewski wywalczył brązowy medal w międzynarodowych mistrzostwach kraju stylu klasycznego Poland Open 2006. Sukces chełmianina jest tym cenniejszy,
że w finale pocieszenia pokonał on Lucjana Kwita, z którym w kadrze Polski rywalizuje o paszport na tegoroczne mistrzostwa Europy.
12.03.2006 21:56
obry byłby wówczas, kiedy udałoby się nam zająć miejsce na najwyższym stopniu podium - ocenia rozegrane w Chełmie mistrzostwa, szkoleniowiec gospodarzy Andrzej Głąb. - Wynik Sylwka cieszy podwójnie. Po pierwsze stanął on na \"pudle”, a po drugie dokonał tego na własnym terenie - podkreślił trener Cementu-Gryfa. Po porażce w pierwszej fazie eliminacyjnej Charzewski swojej szansy na wywalczenie medalu musiał szukać wyłącznie w repasażach. Los chciał, że w ostatniej walce o brązowy medal nasz zawodnik stawił czoło odwiecznemu rywalowi z kadry Lucjanowi Kwitowi. Pierwszą rundę wygrał zapaśnik Zagłębia Wałbrzych. W drugiej górą był chełmianin, podobnie jak w dogrywce. - Była to walka na wysokim, europejskim poziomie. Charzewski był lepszy, ale to głównie za sprawą Lucjana, który w drugiej rundzie popełnił kardynalne błędy. Czy dzięki tej wygranej szansę chełmianina na wyjazd na ME wzrosły? Z tego, co wiem, są nadal na tym samym poziomie. Ostateczna decyzja o tym, który z tych zawodników pojedzie, zapadnie po turnieju na Węgrzech, który odbędzie się za dwa tygodnie - powiedział Józef Tracz, szkoleniowiec Zagłębia Wałbrzych.
W Poland Open, który uświetnił jednocześnie obchody czterdziestolecia zapasów w Chełmie, zaprezentowała się jeszcze dwójka podopiecznych trenera Andrzeja Głąba. W kategorii Łukasz Walczuk rywalizował kategorii 60 kg, natomiast na 66 kg \"poszedł” Marek Okoński. Obaj jednak odpadli już w początkowej fazie rywalizacji. - Czuję straszny niedosyt, bo liczyłem na lepszy rezultat. Tym bardziej że startowałem u siebie. Niestety, rywal był lepszy technicznie i ten element zadecydował o tym, że to on przeszedł dalej. Teraz swojej szansy na medal muszę upatrywać w mistrzostwach kraju - powiedział Marek Okoński. - Obaj trafili na mocnych przeciwników - mówi z kolei szkoleniowiec Cementu-Gryfa. - Marek walczył z mocnym Rosjaninem, który przed kilkoma dniami wywalczył tytuł mistrzowski w swoim kraju, Walczak natomiast musiał stawić czoło o wiele bardziej doświadczonemu zapaśnikowi, który starannie to wykorzystał - podkreślił Andrzej Głąb.
Na chełmskiej macie zaprezentowało się 151 \"klasyków” z 18 państw. Polska wywalczyła łącznie dwa medale. Oprócz Charzewskiego na podium stanął... Eduard Bersghiam, Ormianin walczący w kategorii 60 kg. Zapaśnik Cartusii Kartuzy ostatecznie sklasyfikowany został na drugim miejscu. (map)
Wyniki poszczególnych kategorii wagowych:
Kategoria 55 kg: 1. Ragymov Vyugar (Ukraina), 2. Szawaiew Hamid (Rosja), Masatoshi Toyota (Japonia) i Aleksander Shcalesni (Białoruś) • kategoria 60 kg:
1. Ugur Tufenk (Turcja), 2. Eduard Bersghiam (Polska, Cartusia Kartuzy), 3. Makoto Susamoto (Japonia) i Stig E. Berge (Norwegia) • kategoria 66 kg: 1. Oleksander Khvoshch (Ukraina), 2 Erkan Ulwan (Turcja), 3. Sylwester Charzewski (Polska, Cement-Gryf Chełm) i Hary Lester (USA) • kategoria 74 kg: 1. Anatolij Polkin (Rosja), 2. Seref Tufenk (Turcja),
3. Vlodymir Shatskykh (Ukraina) i Andrej Baranowski (Białoruś) • kategoria 84 kg: 1. Mustumoto Shingo (Japonia), 2. Adomaitis Laimutis (Litwa), 3. Brad Verling (USA) i Denis Mikolajew (Izrael) • kategoria 96 kg: 1. Khushtov (Rosja), 2. Aanes Ertiz (Norwegia), 3. Aleksandr Mishin (Rosja) i Balazs Kiss (Węgry) • kategoria 120 kg: 1. Ismail Guzel (Turcja),
2. Nico Schmidt (Niemcy),
3. Jalmar Sjober (Szwecja) i Oleksander Chernetsky (Ukraina).
Rozmowa z Sylwestrem Charzewskim
zapaśnikiem Cementu-Gryfa, trzecim zawodnikiem Poland Open 2006
Przed rokiem, podczas rozegranego w Wałbrzychu Poland Open Sylwester Charzewski wywalczył piąte miejsce. Teraz wypadł zdecydowanie lepiej. Zapaśnik Cementu-Gryfa uplasował się na najniższym stopniu podium. – Było bardzo ciężko, ale mogłem się tego spodziewać. Na takich zawodach startują najlepsi zawodnicy świata – powiedział Sylwester Charzewski, zaraz po zwycięskiej walce z Lucjanem Kwitem.
• Twój wynik jest tym cenniejszy, że osiągnięty został na własnych „śmieciach”.
– Zgadza się. Tego uczucia nie da się opisać. Na macie dajesz z siebie wszystko i wiesz, że kibice nie szczędzą gardeł. Dziś publiczność zaprezentowała się fantastycznie, a ten medal jest podziękowaniem za ich doping i wiarę w mój sukces.
• O brąz walczyłeś z jednej strony ze swoim przyjacielem z kadry,
a z drugiej największym konkurentem o miano tego pierwszego w reprezentacji.
– I takie walki toczy się najgorzej. Obaj wiemy o sobie prawie wszystko. Mogłem przewidzieć ruch Lucjana, a on mój. Ta walka wymagała wielkiego sprytu. Może nie była widowiskowa, najważniejsze, że zakończona happy endem.
• Po pierwszej rundzie, to jednak Kwit był bliższy „pudła”.
– Bo był bardziej przebiegły. Jednak ani przez moment nie wątpiłem w to, że mogę z nim przegrać.
• Obaj rywalizujecie o powołanie na tegoroczne mistrzostwa Europy, które odbędą się w Moskwie. Czy uważasz, że ta wygrana zbliżyła cię do wyjazdu do stolicy Rosji?
– Na pewno do momentu zakończenia Poland Open stałem
na gorszej pozycji. Teraz moje notowania poszły w górę, jednak o wszystkim i tak zadecyduje trener reprezentacji. Za pewne będzie chciał się nam jeszcze przyjrzeć podczas turnieju
na Węgrzech i po nim podejmie ostateczną decyzję.
• Obciążenie psychiczne będzie więc spore...
– Ale zawsze tak jest, kiedy walczy się o coś konkretnego. Szczególnie w sporcie... Przypuszczam, że sobie z tym poradzę.
Rozmawiał Marcin Prażmowski
Rozmowa z Andrzejem Supronem, legendą polskich zapasów, sędzią głównym chełmskich mistrzostw
Sylwester Charzewski udowodnił, że wyrasta na czołowego zawodnika naszej reprezentacji. Dobrze się dzieje, że przynajmniej w tej kategorii mamy w kraju rywalizację. Bo tylko ona sprawia, że rodzą się mistrzowie – mówi Andrzej Supron, który podczas Poland Open pełnił rolę głównego sędziego.
• Medal Charzewskiego był jedynym plusem tych mistrzostw?
– Raczej tak, bo zawiedli pozostali zapaśnicy. Poniżej oczekiwań walczył Jankowski, którego usprawiedliwia jedynie fakt, że jest
po kontuzji. Totalnie zawiódł Michalkiewicz.
• Kiedy więc doczekamy się czasów i w imprezach o takiej randze Polak nie będzie musiał upatrywać swojej szansy
na medal w repasażach?
– Aż go sobie wychowany...
• Ale trudno o optymizm w obecnym kryzysie polskich zapasów.
– Niestety, zmiany, jakie zaszły po Igrzyskach Olimpijskich nie wyszły nam na korzyść. Polska szkoła, oparta na technice, przegrywa z „siłą”.
• Może jednak jakieś światełko w tunelu?
– Osobiście wierzę, że zapasy w kraju odzyskają świetność. Pokazuje to tegoroczny Puchar Polski, w którym wystartowało ponad trzystu zawodników.
• Wielu obserwatorów chełmskiego Poland Open podkreślało wysoki jego poziom.
– I trudno się temu nie dziwić, bo przyjechały bardzo silne ekipy. Zresztą sama ich liczba mówi za siebie. Dla nas była to doskonała okazja sprawdzenia się z najlepszymi. Ale takie turnieje powinniśmy wygrywać, a przynamniej w większej liczbie walczyć o medale.
Rozmawiał Marcin Prażmowski
Komentarze