Doktor na wzmocnionych kropelkach
Blisko 1,2 promila alkoholu miał 53-letni lekarz dyżurujący w biłgorajskim pogotowiu. Stracił pracę.
– Lekarz dyżurny pogotowia jest pijany – takie zgłoszenie przyjął w poniedziałek o godz. 19.44 oficer dyżurny biłgorajskiej policji. Dzwoniła mieszkanka Zamościa.
- 04.04.2006 19:51
Policjanci pojechali na miejsce. Pediatra, który rozpoczął dyżur o godz. 18, miał w wydychanym powietrzu 1,16 promila alkoholu. Zdążył już przyjąć pięcioro pacjentów. Funkcjonariuszom opowiadał, że tego dnia miał kłopoty z żołądkiem, dlatego wypił całą butelkę kropli miętowych. – Mnie się nie musiał tłumaczyć – denerwuje się Ryszard Szeląg, dyrektor pogotowia w Zamościu. – Już u nas nie pracuje. Nie chcę słyszeć o takim lekarzu. On nie powinien leczyć, to jego trzeba leczyć.
Pediatra odpowie przed sądem za narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do trzech lat więzienia. Nadal będzie mógł pracować w biłgorajskim szpitalu. Wczoraj znaleźliśmy go na oddziale noworodków. Po naszym telefonie, dyrekcja sprawdziła jego stan trzeźwości. – Wynik 0,0 promila, a więc nie mamy podstaw do wyciągania konsekwencji służbowych – powiedział nam Andrzej Skiba, dyrektor biłgorajskiego szpitala.
Chcieliśmy zapytać doktora o poniedziałkowy dyżur w pogotowiu. – Nie udzielam żadnych wypowiedzi.
Reklama













Komentarze