Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wspólnota czy nie, oto jest pytanie

Mieszkańcy z dwóch bloków są uparci i nie chcą zawiązać wspólnot mieszankowych. Wyremontujcie najpierw nasze domy, to się zdecydujemy – obiecują.
W Annopolu działa sześć wspólnot mieszkaniowych. W kolejce czeka jeszcze dziesięć budynków. Z dwoma będą kłopoty. Jeden stoi przy Rynku pod numerem 24, a drugi przy ulicy Leśniej pod 10. I wszystko rozbija się o stan techniczny tych nieruchomości. Obydwa bloki wymagają pilnych prac remontowych, które nie były tu prowadzone od lat. – Nie chodzi o to, że my wcale nie chcemy iść na swoje. Owszem, zawiążemy wspólnoty mieszkaniowe ale najpierw chcemy, żeby nam gmina odremontowała te budynki. W przeciwnym razie wszystko od razu spadnie na nasze barki – argumentuje Czesław Krzysztoń, mieszkający w bloku przy Rynku 24 w Annopolu. Władze gminy jednak przekonują, że wspólnoty to jedyna i najlepsza dla mieszkańców droga do tego, żeby mogli coś zrobić, by poprawić swoje warunki mieszkaniowe. – Mieszkańcy niesłusznie boją się, że wezmą na siebie cały ciężar związany z utrzymaniem tych budynków. Uważają, że gmina nie będzie dokładać do utrzymania tych nieruchomości. Tymczasem gmina ma obowiązek brać udział w kosztach utrzymania nieruchomości. W takim stopniu, w jakim ma w danej nieruchomości udziały. Co jakiś czas spotykamy się z mieszkańcami i im to tłumaczymy. Wspólnoty mieszkaniowe, które już działają na terenie miasta, mogą w pełni decydować o tym, na co przeznaczą gromadzone środki – podkreśla Sylwia Zawół, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta i Gminy Annopol. Mieszkańcy jednak trwają przy swoim i domagają się gruntownego remontu swoich domów. Ci z Rynku żądają ocieplenia budynku i wymiany okien na klatkach schodowych. – Przez kilkadziesiąt lat nikt się blokami nie zajmował. Chcą nam przekazać odpadający tynk z elewacji, pozabijane gwoździami okna na korytarzach i cuchnące studzienki kanalizacyjne podchodzące wodą w piwnicach – wyliczają lokatorzy. Na ulicy Leśnej problem jest jeszcze większy, bo tam ludzie spod „10” sprowadzili inspektora nadzoru budowlanego, by obiektywnie popatrzył na ich nieruchomość. – Mieszkamy na bombie zegarowej. Na ścianach naszego bloku od kilku miesięcy widoczne są pęknięcia, płyty są wypukłe, a jak któraś wypadnie to blok się po prostu złoży jak domek z kart – obawiają się mieszkańcy Leśnej 10. Inspektor wykrył wiele niedociągnięć, jednak w jego ogólnej ocenie dom nie stwarza zagrożenia. – Budynek wymaga podjęcia pilnych kroków, tak żeby powstrzymać jego degradację. Powstałe zarysowania wymagają sprawdzenia podczas prac remontowych – pisze w opinii inspektor Adam Szumniak. Władze gminy dysponują również ekspertyzą, która potwierdza, że przy Leśnej 10 nie występuje zagrożenie dla życia mieszkańców. – Przyszli właściciele nieruchomości mają w stosunku do gminy ogromne roszczenia. My nie jesteśmy w stanie tych wszystkich wymagań spełnić i doprowadzić budynków do stanu pierwotnego, bez usterek – wyjaśnia Sylwia Zawół. W najbliższym czasie w UMiG zaplanowano kolejne spotkania z mieszkańcami. Urzędnicy będą przekonywać do zawiązywania wspólnot mieszkaniowych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama