Wybrany radny, ale ciągle bezradny
Tomasz Nowicki czwarty miesiąc czeka na to, by złożyć ślubowanie i wreszcie pełnić obowiązki radnego. Może jutro mu się uda. Chyba, że sesji znów nie będzie bo nie przyjdą zwolennicy wójta.
- 12.04.2006 20:07
Nowicki, który jest sołtysem Puchaczowa, powinien sprawować funkcję radnego już od dawna. 22 stycznia wygrał w wyborach uzupełniających do rady, po tym jak wygasł mandat innego radnego. Jednak od tamtego czasu przez prawie trzy miesiące przewodnicząca Rady Gminy nie zwołała żadnej sesji.
Wójt Adam Grzesiuk z PSL uważa, że wszystko jest w porządku. – Nie składałem żadnych projektów uchwał, więc sesje się nie odbywały. Przez te trzy miesiące w naszej gminie nie było takich pilnych spraw, które trzeba było rozwiązać. A przecież nie będziemy zwoływać sesji tylko po to, żeby radny złożył ślubowanie – dziwi się Adam Grzesiuk.
W puchaczowskiej Radzie Gminy zdecydowana większość sprzyja właśnie wójtowi. Tymczasem Tomasz Nowicki zapowiedział oficjalnie, że przystąpi do opozycji, która liczy w tej chwili czterech radnych. Nowicki jest im potrzebny, aby mogli utworzyć oficjalny klub radnych.
Żeby zapobiec ciągłej bezczynności przewodniczącej, radni opozycji złożyli wniosek o zwołanie na 7 kwietnia sesji nadzwyczajnej. Sesję zwołano. Jednak ta nie mogła się odbyć z powodu nieobecności większości radnych. Na sesję stawiło się tylko siedmiu, do quorum zabrakło jednego.
– To oczywiste, że radni nie przyszli celowo. Zwłaszcza że były to prawie wszystkie osoby sprzyjające wójtowi. Nasza gmina przystąpiła do akcji Przejrzysta Polska, aż mi wstyd, że dochodzi do takich kompromitujących sytuacji – komentuje Andrzej Klimek, radny opozycyjny. Z kolei Tomasz Nowicki mówi wprost: Demokracja w naszej gminie przypomina demokrację białoruską.
Zapytaliśmy kilku radnych dlaczego nie zjawili się na ostatniej sesji. Roman Siedlecki jest chory i bierze zastrzyki. Córka Krystyny Jaszuk jest w ciąży i radna musiała zostać w domu, żeby się nią opiekować. Z kolei Witold Pawlak miał w tym samym czasie co sesja posiedzenie rady nadzorczej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej. A radna Grażyna Świca nie chciała w ogóle z nami rozmawiać.
Radnych nie może zdyscyplinować wojewoda. – Sesje powinny odbywać się raz na kwartał, a ostatnia była w styczniu. Nawet gdyby rzeczywiście radni celowo nie przyszli na sesję, wojewoda nie może ich w żaden sposób do tego zobligować – mówi Cezary Widomski, kierownik oddziału nadzoru Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie.
Następna nadzwyczajna sesja, na której odbędzie się ponowna próba złożenia przez radnego ślubowania, ma odbyć się już jutro.
Reklama













Komentarze