Reklama
Golem Kubica Strata
Kto nie był na meczu Górnika z Polonią, nie ma czego żałować. To było coś strasznego, coś co nie nadawało się do oglądania. 90 minut spędzone na stadionie w Łęcznej okazało się czasem straconym. Tak, jak i wkrótce może zostać stracona dla Lubelszczyzny ekstraklasa.
- 13.04.2006 20:38
Kiedy zniecierpliwieni kibice wychodzili przed końcem meczu z Odrą Wodzisław nawoływałem: zostańcie, dopingujcie, krytykować będziemy później. I w środę publiczność zagrzewała piłkarzy, choć danie, jakie jej do konsumpcji podano, było niestrawne i nieświeże.
Pisząc o wstrzymaniu się z krytyką nie sądziłem, że moja cierpliwość zostanie wystawiona aż na tak potężną próbę. Niestety... Górnik robi wszystko, aby zrazić do siebie nawet najwierniejszych sympatyków. Jesienią podśmiewywano się, że grę łęcznian można określić skrótem JKS – Jurkowski, Kubica, strata. Tak było za rządów Bogusława Kaczmarka. Ale dziś „Boba” już nie ma w klubie. Jest za to Dariusz Kubicki i parafrazować skrótu nazwy nie trzeba. Bo wiosną grę „zielono-czarnych” scharakteryzować można w prostszy sposób – GKS: Golem, Kubica, strata. – Tak grać nam kazano – tłumaczyli się po meczu zawodnicy. A więc identycznie, jak we wcześniejszych spotkaniach na własnym stadionie – z Odrą Wodzisław i Arką Gdynia. A jeśli tak, to nie trzeba kończyć trenerskich fakultetów w Anglii, wystarczy kilka klas podstawówki z nauczycielem od języka rosyjskiego, aby się w tym połapać. Tak prosta i banalna jest taktyka górniczej jedenastki.
Do końca sezonu został miesiąc i siedem meczów do rozegrania, w tym cztery u siebie. Myśląc o utrzymaniu, wypadałoby je wygrać. Tylko jak to zrobić? Trener „Kuba” ma nad czym myśleć. A co wymyśli... Na pewno trzeba szukać innych rozwiązań w składzie. Akcje skrzydłami leżą, gry środkiem bez Rafała Kaczmarczyka nie ma. Gołym okiem widać, że Kamil Oziemczuk na boku czuje się dużo podlej niż w ataku. Na dużą szansę zasługuje Piotrek Bronowicki i wcale nie na pozycji środkowego obrońcy. Jeśli trzeba posadzić Grzegorza Wędzyńskiego, to trzeba. Jeśli kogoś innego, też mówi się trudno. Nie twierdzę, że roszady przyniosą rezultat, ale należy spróbować. Jak nie takich, to innych. Byle z pozytywnym skutkiem.
Linie ataku Górnika i Polonii to najsłabsze formacje w lidze. Jednak czepiać się napastników Andrzeja Kubicy i Macieja Bykowskiego, osaczonych przez obrońców, nie ma większego sensu. Bo zdobycie gola musi zostać poprzedzone stworzeniem odpowiedniej sytuacji. A w środę okazji nie było ani jednej! Wygrać bez ofensywy się nie da, chyba że w meczu przeciwko... Górnikowi Łęczna. „Czarne Koszule” nie miały ani jednej klarownej sytuacji i oddały jedno uderzenie w światło bramki. Z rzutu karnego. W dodatku sprezentowanego przez zajączka wielkanocnego.
Przedostatnie miejsce, z naciskającą na plecy Polonią. Z grą, jak do tej pory, Górnika w przyszłym sezonie w I lidze już nie będzie. – Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Wyjście z niej z honorem i utrzymanie się w ekstraklasie świadczyć będzie zarówno o klasie zawodników, jak i trenera, a ja w swoich piłkarzy wierzę – przyznał Dariusz Kubicki. Tylko jak uwierzyć trenerowi i w sens tego, co próbuje stworzyć... •
Reklama













Komentarze