Reklama
Kłopoty na własne życzenie
Lech spisuje się w kratkę, bo po wysokiej porażce z Wisłą Płock, potrafił zwyciężyć z Wisłą Kraków, by zaraz potem ulec Legii Warszawa. Górnik natomiast ostatnio ustabilizował swoją formę - tylko przegrywa lub w najlepszym razie remisuje. Nic więc dziwnego, że wpadł - na własne życzenie - w potężne tarapaty. A mimo to, choć gra zaczęła już toczyć się o życie, zespół Dariusza Kubickiego nie potrafił pokonać \"Kolejorza”, któremu praktycznie nie zależy już na niczym.
- 18.04.2006 09:20
BRAMKA
1:0 - Telichowski (45).
SKŁADY
Lech: Kotorowski - Marciniak, Bosacki, Mowlik, Telichowski - Szewczuk (61 Buzała), Scherfchen, Świerczewski, Samba Ba (88 Wilk) - Reiss, Wachowicz (78 Wójcik).
Górnik: Bledzewski - Sokolenko (60 Manevski), Kulig, Golem, Nikitović, Bronowicki (69 Pawelec), Wędzyński, Kaczmarczyk, Grzegorzewski (74 Sokołowski) - Bykowski, Kubica.
Żółte kartki: Mowlik, Scherfchen (L) - Golem (G). Sędziował: Robert Werder (Warszawa). Widzów: 4500.
Tym razem łęczyński szkoleniowiec zdecydował się na wystawienie od pierwszej minuty trzech napastników oraz ofensywnie ukierunkowanego Rafała Kaczmarczyka. Brawa za odwagę, bo jeśli marzy się o strzelaniu goli i zdobywaniu punktów, trzeba zaatakować, a przynajmniej spróbować tego. Preferowanie długich piłek do napastników to sposób lichy, o czym przekonały wcześniejsze spotkania.
Pierwsze słowo należało do gospodarzy, ale Tomasz Szewczuk z bliska spudłował. Dwa kolejne, to już odpowiedź \"zielono-czarnych”. To były sytuacje, po których powinno być 2:0 dla przyjezdnych. Najpierw dośrodkował Maciej Bykowski, były zawodnik Lecha, ale piękna \"główka” Andrzeja Kubicy przeszła tuż obok słupka. Chwilę potem piłkę głową strzelał Przemysław Kulig i gdyby próbował to zrobić po koźle od ziemi, pewnie padłby upragniony gol. A tak Krzysztof Kotorowski popisał się udaną interwencją.
Nie udało się, więc po przeciwnej stronie boiska do roboty zabrał się Marcin Wachowicz, najgroźniejszy piłkarz poznański. W 19 min napastnik Lecha uderzył z dystansu, ale na szczęście tylko w boczną siatkę. Później Andrzeja Bledzewskiego chciał zaskoczyć Maciej Scherfchen. W 39 min Jakub Grzegorzewski wpadł w pole karne i po starciu z Błażejem Telichowskim upadł na murawę. Gdyby \"Gonzo”, zamiast szukać faulu, starał się oddać strzał, pożytek mógłby być znacznie większy.
Kiedy Górnik czekał na przerwę, Lech zdobył prowadzenie. Z rzutu rożnego zacentrował Piotr Reiss, a Telichowski wyskoczył najwyżej i głową uzyskał bramkę. Futbolówkę próbował jeszcze wybić stojący na linii Kaczmarczyk, ale jedynie zdołał zmienić jej lot. - Piłka była na takiej wysokości, że nie mogłem jej zatrzymać. Pomyślałem nawet o zagraniu ręką - przyznał po meczu pomocnik. - Straciliśmy gola w jednym z najgorszych momentów, a za takie uważam początek meczu, zejście do szatni i w końcówce. To deprymuje każdy zespół.
Po przerwie mecz stał na lepszym poziomie, ale głównie w wykonaniu miejscowych. I znowu najwięcej zamieszania robił Wachowicz. Łęcznianie rzadko zagrażali bramce Lecha, do której dostępu pewnie strzegli defensorzy, ze słynnym ostatnio Mariuszem Mowlikiem na czele. Wyrównać próbowali Kaczmarczyk z Kubicą. Najlepszą okazję, choć mocno przypadkową, Górnik miał w 90 min. Z lewej strony dośrodkował Tomasz Sokołowski, interweniować próbował Zbigniew Wójcik, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłka wylądowała na poprzeczce.
Czesław Michniewicz (Lech Poznań)
- Po dwóch ostatnich meczach z Wisłą Kraków i Legią Warszawa, gdzie włożyliśmy bardzo dużo sił, spodziewałem się, że przeciwko Górnikowi będzie nam się trudno grało. U moich chłopaków było widać ambicję i wolę walki, ale to nie starczyło do tego, by stworzyć porywające widowisko. Szkoda żółtej kartki, którą otrzymał Scherfchen. Była ona dyskusyjna, a powoduje, że będzie musiał pauzować w dwóch kolejnych spotkaniach. •
Dariusz Kubicki (Górnik Łęczna)
- Nie było to porywające widowisko, choć oba zespoły miały szansę na zdobycie bramek. My rozegraliśmy niezły mecz, szczególnie w pierwszej połowie. Szkoda frajersko straconej bramki. Później próbowaliśmy zdobyć wyrównującego gola, ale nam się nie powiodło. •
A teraz w plecy...
W pierwszej kolejce tego sezonu, gdy Dariusz Kubicki pracował jeszcze w Polonii Warszawa, \"Czarne koszule” zwyciężyły w Poznaniu Lecha 2:1. Druga wyprawa na ul. Bułgarską nie była już tak miła. Tym razem szczęście nie dopisało \"Kubie”, bo to gospodarze zainkasowali komplet punktów.
Z innych skojarzeń. Przed Polonią Kubicki pracował (jako piłkarz i szkoleniowiec) w Legii i kiedy przyszło mu grać w 8. kolejce za miedzą przy Łazienkowskiej, uległ tam 0:1, choć po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym. Później, w 17. serii, zrewanżował się, ale już jako opiekun Górnika Łęczna. Jakby było mało, przed tygodniem Polonia zwyciężyła w Łęcznej...
Wcześniejsze święta
W meczu z Lechem zabrakło Bartosza Jurkowskiego pauzującego z powodu żółtych kartek. - Szybciej pojechałem do rodzinnego Białegostoku, ale tym razem aż tak bardzo mnie to nie ucieszyło. Wolałbym w tym czasie być razem z kolegami w Poznaniu, walczyć na boisku, pomóc drużynie. Zamiast tego dostałem rozpiskę z indywidualnym treningiem - przyznał środkowy obrońca.
Kasperczak?
Były trener Wisły Kraków, 59-letni Henryk Kasperczak, być może w przyszłym sezonie będzie prowadził tunezyjski zespół Etoile Sahel Sousse - poinformowały miejscowe media. Tunezyjskie radio podało, że w ostatnich dniach Kasperczak prowadził negocjacje w sprawie pracy z prezydentem Etoile Sahel, Othmane Jenayahiem.
Jednak dziennikarze z Wielkopolski twierdzą, że Henryk Kasperczak jest także kandydatem do pracy w Poznaniu, z nowym zespołem, który powstanie z połączenia Lecha z Amiką.
W piątek operacja
Mecz z Polonią w Łęcznej oglądał z trybun Łukasz Masłowski. Jutro, w konfrontacji z Groclinem, też będzie dopingował kolegów. - To już moja ostatnia wizyta - wyjaśnia popularny \"Masło”. - W piątek w Carolina Medical Center będę miał operację. Niestety, diagnoza potwierdziła zerwanie więzadeł krzyżowych przednich oraz uszkodzenie łękotki. To poważna kontuzja, a to ile potrwa przerwa, będzie zależało od organizmu.
Ja chciałbym rozpocząć rehabilitację jak najszybciej.
Jutro w Łęcznej powinien być także Artur Andruszczak. - Miałem pojechać do Poznania, bo to z Gorzowa niedaleko, ale obowiązki świąteczne zatrzymały mnie w domu. Po Wielkanocy pojadę na kontrolę do
dr. Roberta Śmigielskiego, a potem do klubu. Lekarz stwierdził, że moje zerwanie mięśnia przywodziciela było w jego dotychczasowej praktyce rekordowe - powiedział \"Andrut”.
Najprawdopodobniej pomiędzy Arką, Górnikiem Zabrze, Górnikiem Łęczna i Polonią rozegra się walka o utrzymanie. Oto rozkład jazdy kwartetu na finiszu sezonu:
Mecze zaległe: Górnik Ł. - Groclin, Górnik Z. - Pogoń; 26. kolejka: Polonia - Groclin, Arka - Odra, Górnik Ł. - Wisła P., Górnik Z. - Amica; 27. kolejka: Górnik Z. - Arka, Zagłębie - Górnik Ł., Polonia - Cracovia; 28. kolejka: Górnik Ł. - Korona, Wisła K. - Górnik Z., Odra - Polonia, Arka - Pogoń; 29. kolejka: Wisła K. - Arka, Górnik Z. - Legia, Amica - Górnik Ł., Polonia - Pogoń; 30 kolejka: Arka - Polonia, Górnik Ł. - Górnik Z.
• Wyszliście w odważnym ustawieniu, a mimo to znowu nie zdobyliście gola.
- W podstawowej jedenastce znaleźli się trzej napastnicy i ofensywny pomocnik Rafał Kaczmarczyk. Nie udało się zdobyć upragnionej bramki, choć tym razem stworzyliśmy sobie ku temu dwie doskonałe sytuacje. Pierwszą, już na początku, miał Andrzej Kubica, który po dośrodkowaniu Macieja Bykowskiego uderzył piłkę głową tuż obok słupka. Drugą natomiast, jeszcze lepszą, miał Przemek Kulig. Też strzelał głową, jednak piłka była półgórna, czyli dobra dla bramkarza. Szkoda, bo pierwsza połowa była chyba naszą najlepszą w rundzie wiosennej.
• Zamiast tego straciliście gola, w... ostatniej minucie pierwszej połowy.
- Sędzia doliczył tylko jedną minutę i stało się. Nie wiem, kto miał kryć Telichowskiego przy rzucie rożnym. Piłkę próbował jeszcze wybić Rafał Kaczmarczyk, który stał na linii bramkowej. Znowu zabrakło nam koncentracji, bo jak wytłumaczyć to, że zamiast prowadzenia 2:0, przegrywaliśmy 0:1?
• Górnik Łęczna i Górnik Zabrze po zero punktów, Arka Gdynia i Polonia Warszawa dodały sobie po jednym.
- Dyskutowaliśmy o tym w autokarze, analizowaliśmy rezultaty. Zawsze lepiej dopisać sobie skromny punkt, niż przegrać. Strata Polonii zaczyna się powoli zmniejszać, Arka delikatnie odskoczyła. Górnik Zabrze znowu doznał wysokiej porażki i może być zdołowany. Runda wiosenna w naszym wykonaniu jest rozczarowaniem i nikt nie może nam pomóc, jeśli sami sobie nie pomożemy.
• A może potrzebny wam... psycholog?
- Zostało sześć kolejek i psycholog już nam nie pomoże. Musimy pokazać, że potrafimy grać i wygrywać. Jedno zwycięstwo przywróci nam wiarę. Daj Boże, już w środę...
• Nie zaczęliście jeszcze oswajać się z II ligą?
- W żadnym razie, nie wyobrażam sobie, aby ktoś w zespole mógł myśleć w taki sposób. Po trzech kolejnych porażkach znaleźliśmy się w niezwykle trudnym położeniu, ale teraz musimy wyszukiwać przede wszystkim dobre rzeczy. A tych, śmiem twierdzić, na boisku w Poznaniu nie brakowało.
• Meczami z Polonią i Lechem wyprzedziliście lany poniedziałek. Zlano was wcześniej...
- Dostaliśmy lanie, czemu sami jesteśmy sobie winni. Z Polonią zagraliśmy bardzo słabo. To nie warszawianie strzelili nam gola, tylko my to zrobiliśmy. Z Lechem też bramkę straciliśmy nie wiadomo z czego, ale przynajmniej nasza gra była już lepsza. I to jest mały plusik. Napytaliśmy sobie biedy przed świętami i po nich musimy wydostać się z kłopotów. Po kartkach wróci już Bartek Jurkowski.
• Przegraliście z Lechem, któremu \"nic nie grozi”. Wy walczycie o życie.
- Trudno to zrozumieć. Gdyby udało się wykorzystać sytuacje, teraz byśmy rozmawiali z innej pozycji. Chyba zabrakło nam szczęścia, choć oczywiście nie można na to zrzucać wszystkiego. Rozmawiałem po meczu z Piotrem Reissem, który przyznał, że to my byliśmy dużo lepsi. I często tak jest, że jeśli ktoś gra bez obciążenia, to mu wychodzi. A z nożem na gardle walczy się dużo, dużo ciężej.
• W tym tygodniu przed Górnikiem dwa mecze na własnym stadionie, na którym do tej pory wygraliście tylko raz. Te spotkania już chyba rozstrzygną, czy zostaniecie w ekstraklasie.
- Przeciwko Lechowi pewnie poczynaliśmy sobie w obronie, operowaliśmy piłką i to brzmi optymistycznie. Musimy jeszcze zacząć strzelać gole, wykorzystywać stałe fragmenty, po których dziś pada wiele bramek. Mam nadzieję, że wreszcie się przełamiemy i oba mecze wygramy, bo tylko sześć punktów może nam to zapewnić. Nawet cztery mogą okazać się zbyt skromnym dorobkiem. Widać, że zdążył się już odbudować Groclin. Trzy szybko strzelone gole w Szczecinie świadczą o tym, że potrafi grać na wyjazdach. Ale nieważne jak i nieważne w jakim stylu, byle zwyciężyć!
Rozmawiał Artur Ogórek
Korona Kielce - Górnik Zabrze 4:1 (2:0)
Bramki: Krzysztof Gajtkowski (10), Grzegorz Piechna (22 głową, 90), Grzegorz Bonin (56) -Hernani (72 samobójcza).
Korona: Mielcarz - Golański, Drzymont, Hernani, Bednarek - Sasin, Zganiacz (84 Bilski), Hermes (61 Kwiek), Kaczmarek (46 Bonin) - Gajtkowski, Piechna.
Górnik: Nulle - Radler, Prokop, Wiśniewski, Magiera - Bartos (66 Dudziński), Juszkiewicz, Bukalski, Bukowiec (25 Andraszak) - Seweryn, Król.
Grzegorz Piechna znowu strzela. \"Kiełbasa” we wtorek wbił dwa gole Amice, a teraz powtórzył swój wyczyn w meczu z Górnikiem Zabrze. Napastnik Korony umocnił się na czele klasyfikacji snajperów, odpowiadając na trafienia Michała Chałbińskiego z Zagłębia Lubin na początku wiosny. To głupie uczucie cieszyć się z czyjejś porażki, ale co innego pozostało, kiedy Górnik Łęczna nie zdobywa punktów...
Amica Wronki - Arka Gdynia 1:1 (1:0)
Bramki: Karol Gregorek (36) - Olgierd Moskalewicz (55).
Amica: Linka - Kucharski, Dziewicki, Bieniuk, Skrzypek - Gregorek (68 Kikut), Bartczak (65 Burkhardt), Murawski, Grzybowski (78 Lisowski) - Dembiński, Pitry.
Arka: Witkowski - Pudysiak, Kowalski, Jawny, Jakosz - Nawrocik (55 Pilch), Ulanowski, Moskalewicz, Griszczenko, Parzy (63 Ława) - Niciński (90 Bartoszewicz).
Pogoń Szczecin - Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. 1:3 (0:3)
Bramki: Adrian Sikora (2, 5), Ze Roberto (11samobójcza) - William (65).
Pogoń: Pesković - Valdir, Julcimar (46 William), Ze Roberto (13 Batata II), Matlak - Lilo, Cleisson (72 Junior), Kaźmierczak, Daniel - Elton, Edi Andradina.
Dyskobolia: Przyrowski - Piechniak, Lacić, Pawlak, Lasocki - Rocki (86 Sabo), Lato, Sokołowski, Zahorski, Radzewicz (74 Kozioł) - Sikora (63 Ślusarski).
Odra Wodzisław - Cracovia Kraków 1:0 (0:0)
Bramka: Marcin Chmiest (86 głową).
Odra: Pilarz - Krysiński, Cichy, Dymkowski, Szary - Szymiczek (46 Czerkas, 69 Zjawiński), Malinowski, Kowalski, Korzym (80 Smoliński) - Chmiest, Woś.
Cracovia: Olszewski - Wacek, Rzucidło, Skrzyński, Uszalewski, Nowak - Bojarski (85 M. Jeleń), Przytuła, Giza (79 Pawlusiński), Heideman (30 Moskała) - Bania.
Polonia Warszawa - GKS Bełchatów 0:0
Polonia: Simunic - Żytko, Łukasiewicz, Kowalczyk, Kozubek - Cichon, Ekwueme, Krzysztof Bąk, Zasada (68 Kmiecik) - Kosmalski (46 Citko), Arifović (81 Jarosiewicz).
Bełchatów: Sapela - Fonfara, Pietrasiak, Cecot, Popek - Wróbel, Jarzębowski (74 Janković), Jacek Kuranty (74 Strąk), Garguła - Dziedzic (74 Klepczarek I), Matusiak.
Bełchatów kroczek po kroczku oddala od siebie widmo degradacji. A Polonia powolutku zbliża się do miejsca piętnastego. Chociaż po zwycięstwie w Łęcznej tym razem \"Czarne koszule” musiały przeżyć rozczarowanie.
Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 2:0 (1:0)
Bramki: Paweł Brożek (24), Marcin Baszczyński (54).
Czerwona kartka za drugą żółtą, Dariusz Jackiewicz (Zagłębie Lubin, w 40 min).
Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Dudka, Mijailović - Błaszczykowski, Burns (73 Mauro Cantoro), Sobolewski, Zieńczuk (66 Piotr Brożek) - Paweł Brożek, Kryszałowicz (84 Penksa).
Zagłębie: Liberda - Mierzejewski, Stasiak, Alboreda, Felipe - Łobodziński (57 Piszczek), Szczypkowski (64 Bartczak), Jackiewicz, Plizga - Chałbiński (67 Sunday), Iwański.
Tym razem Franciszek Smuda nie odegrał się na swoim byłym zespole. W Płocku zrobił to natomiast trener Legii Dariusz Wdowczyk i na czele tabeli nic się nie zmieniło. Warszawianie wygrali po raz ósmy z rzędu.
Wisła Płock - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
Bramki: Marcin Burkhardt (23).
Wisła: Wierzchowski - Żivković, Belada, Magdoń, Kazimierczak - Peszko, Romuzga (46 Mierzejewski), Rachwał, Peković (55 Styranowski), Sedlacek - Obajdin (78 Zilic).
Legia: Fabiański - Szala, Choto, Ouattara, Kiełbowicz - Bronowicki, Surma, Burkhardt (70 Vukovic), Roger - Szałachowski (85 Djoković), Włodarczyk (61 Klatt).
1. Legia Warszawa 25 56 41-13
2. Wisła Kraków 25 52 42-17
3. Amica Wronki 25 40 40-25
4. Zagłębie Lubin 24 39 39-28
5. Korona Kielce 24 38 39-27
6. Lech Poznań 24 36 36-37
9. Odra Wodzisław 25 32 19-24
7. Pogoń Szczecin 24 31 26-30
8. Wisła Płock 24 31 28-36
11. Groclin Dyskobolia 24 30 31-35
10. GKS Bełchatów 25 29 24-29
12. Cracovia Kraków 25 27 25-40
13. Arka Gdynia 25 25 19-26
14. Górnik Zabrze 24 23 25-39
15. Górnik Łęczna 24 23 17-22
16. Polonia Warszawa 25 20 16-39
Zespoły z miejsc 15. i 16. bezpośrednio spadną z I ligi, natomiast z pozycji 14. rozegra baraż z trzecią drużyną II ligi.
Przy równej ilości punktów, o kolejności w tabeli decydują wyniki bezpośrednich spotkań.
Mecze zaległe – 18 kwietnia: Korona Kielce – Lech Poznań. 19 kwietnia: Zagłębie Lubin – Wisła Płock • Górnik Łęczna – Groclin Dyskobolia (godz. 18.30) • Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin.
26 kolejka – 21 kwietnia: Korona Kielce – Wisła Kraków. 22 kwietnia: Górnik Łęczna – Wisła Płock (godz. 18) • GKS Bełchatów – Lech Poznań • Cracovia Kraków – Pogoń Szczecin • Arka Gdynia – Odra Wodzisław • Górnik Zabrze – Amica Wronki • Legia Warszawa – Zagłębie Lubin.
23 kwietnia: Polonia Warszawa – Groclin Dyskobolia.
Klasyfikacja strzelców Orange Ekstraklasy:
20 goli – Grzegorz Piechna (Korona Kielce)
14 – Michał Chałbiński (Zagłębie Lubin)
11 – Paweł Brożek (Wisła Kraków)
10 – Krzysztof Gajtkowski (Korona Kielce/Lech Poznań)
10 – Piotr Reiss (Lech Poznań)
9 – Edi Andradina (Pogoń Szczecin)
9 – Radosław Matusiak (GKS Bełchatów)
8 – Maciej Iwański (Zagłębie Lubin)
8 – Ireneusz Jeleń (Wisła Płock)
8 – Piotr Włodarczyk (Legia Warszawa).
Reklama













Komentarze