Reklama
Woli siać niż siedzieć
Jerzy K., były dyrektor Zarządu Inwestycji Szkół Wyższych w Lublinie, zwrócił się do sądu, żeby przesunął mu odsiadywanie wyroku. Tłumaczy, że jest chory, a ponadto nie zdążył wykonać prac polowych w swym gospodarstwie.
- 17.04.2006 20:26
Były dyrektor ma jeszcze do odsiedzenia trzy lata i dziewięć miesięcy. Sąd Rejonowy w Lublinie skazał go na cztery i pół roku więzienia m.in. za wzięcie łapówki od właściciela firmy budowlanej. Jerzy K. jeszcze podczas śledztwa odsiedział z tego dziewięć miesięcy. Potem wyszedł z aresztu i odpowiadał z wolnej stopy. Ostatecznie w lutym tego roku sąd nie uwzględnił jego apelacji i wyrok skazujący uprawomocnił się.
Skazany dostał wezwanie do dobrowolnego stawienia się w zakładzie karnym. Musi to zrobić do 28 kwietnia. Do sądu wpłynął jednak jego wniosek, żeby ten termin przełożyć o pół roku. Jerzy K. twierdzi, że powinien zostać na wolności ze względu na stan zdrowia. Wymienia też inne przyczyny: m.in. prowadzenie kilkuhektarowego gospodarstwa rolnego. Argumentuje, że opóźniona wiosna nie pozwoliła mu na wykonanie prac polowych. Nie udało mu się też znaleźć dzierżawcy. Podaje też,
że dotąd cieszył się bardzo dobrą opinią.
Sąd zdecydował, że Jerzy K. trafi na badanie lekarskie. Biegli ocenią czy skazany może być leczony za kratkami. Skierowanie na badanie nie wstrzymuje jednak wykonania nakazu stawienia się w zakładzie karnym. Gdy Jerzy K. nie pojawi się tam dobrowolnie, sąd wyśle po niego policję. (er)
Reklama













Komentarze