Reklama
Druga liga coraz dalej
Piłkarze Motoru tylko zremisowali na własnym boisku z Górnikiem Wieliczka. Tylko, ponieważ gospodarze mieli wiele okazji do zmiany rezultatu, a podział punktów jeszcze bardziej oddalił lublinian od celu, jakim jest awans do II ligi.
- 20.04.2006 09:21
Bramki: 1:0 – Drej (27), 1:1 – Onyekachi (47).
SKŁADY
Motor: Studziński – Kubiak, Maciejewski, Turkowski, Zajączkowski – Ocholeche (90 Lenart), Drej, Bugała (64 Grębowski) – Prędota, Koczon, Popławski (64 Sawa).
Górnik: Paluch – Powroźnik, Weinar, Księżyc, Szczepański – Gruszka, Szymonik, Wtorek (70 Suchan), Cebula (82 Sendorek), Musiał – Onyekachi (78 Kozieł).
Żółta kartka: Drej (M).
Sędziował: Cezary Smoleński.
Widzów: 800.
Co z tego, że gospodarze niemal przez cały mecz przeważali, stwarzali dogodne sytuacje do zdobycia gola. Na domiar złego wystarczył jeden kardynalny błąd środkowych obrońców, aby zniweczyć wysiłek całego zespołu. Górnik nie zamierzał prowadzić otwartej gry. Goście pozostawili z przodu tylko Daniela Onyekachi, z którym lubelscy defensorzy mieli wiele problemów. Skromne środki ofensywne Górnika jednak wystarczyły, aby popsuć krew kibicom Motoru, którzy liczyli na zainkasowanie kompletu punktów.
W pierwszej połowie wydawało się, że gospodarze nie będą mieli z tym kłopotów. Motor przeważał i już w 6 min mógł objąć prowadzenie, jednak strzał z ostrego kąta Daniela Koczona obronił Łukasz Paluch. W 27 min był jednak bez szans. Tym razem przymierzył Karol Drej, najlepszy zawodnik w lubelskiej ekipie. Strzelił z 15 m (piłka spadła mu pod nogi po główkowym pojedynku w polu karnym), bardzo precyzyjnie, tuż przy słupku. Zawodnicy Motoru jeszcze kilka razy nękali przeciwników uderzeniami z dystansu. W 40 min z 22 m strzelił Bernard Ocholeche, minimalnie obok bramki. W 45 min z 30 m huknął Drej, ale bramkarz Górnika z trudem wybił piłkę na róg.
Przerwę spotkania zdecydowanie lepiej wykorzystali goście. Wyszli na boisko skoncentrowani i już w 47 min zaskoczyli Motor. Długie podanie przejął Onyekachi, który z łatwością uwolnił się spod opieki Michała Maciejewskiego i Dariusza Turkowskiego, którzy wczorajszej konfrontacji na pewno nie zaliczą do udanych. Napastnik Górnika znalazł się sam na sam z mało doświadczonym Jakubem Studzińskim i skorzystał z okazji. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, jednak nie potrafili spokojnie wykończyć swoich akcji. W 60 min Marcin Popławski źle trafił w piłkę, dlatego Paluch udanie interweniował. W 79 min po centrze Pawła Zajączkowskiego Daniel Grębowski strzelił głową, ale piłka odbiła się od słupka. Chwilę później Zajączkowski mocno uderzył z 14 m, trafiając w... bramkarza. Z kolei Ocholeche z 5 m nie potrafił skierować futbolówki do siatki. Goście też trafili w słupek - w 62 min uczynił to Piotr Gruszka z rzutu wolnego. Tuż przed końcem meczu Kamil Sendorek zdobył gola, na szczęście dla gospodarzy z pozycji spalonej.
- Zasłużyliśmy na 3 punkty, dlatego trudno być zadowolonym z remisu - powiedział Ryszard Kuźma, trener Motoru. - Stworzonymi sytuacjami moglibyśmy obdzielić kilka spotkań. Nie mam pretensji do zawodników, ponieważ włożyli w to spotkanie dużo sił.
- Wynik mnie satysfakcjonuje - stwierdził trener Władysław Łach. - Nie mogliśmy grać bardziej ofensywnie, chociaż obrona Motoru nie jest najsilniejszą formacją. Znam jednak wartość swojej drużyny i wiedziałem, że odsłonięcie się, może mieć przykre skutki.
Reklama













Komentarze