Górnik znowu nie strzelił gola, znowu zremisował, tym razem z pałętającym się w dole tabeli Groclinem. Po kolejnym, szóstym, meczu bez zwycięstwa i staczaniu się w kierunku II ligi, w Łęcznej zaczęto spekulować, że dni trenera Dariusza Kubickiego są już policzone. A nawet pojawiło się nazwisko ewentualnego następcy - Mieczysława Broniszewskiego.
(ogor)
20.04.2006 09:14
SKŁADY
Górnik: Bledzewski – Kulig, Jurkowski, Nikitović, Sokolenko – T. Sokołowski (67 Kubica), Wędzyński, Kaczmarczyk, Manevski (60 Oziemczuk) – Grzegorzewski, Bykowski.
Groclin: Przyrowski – Piechniak, Pawlak, Lacić, Lasocki – Rocki, Sablik, M. Sokołowski, Lato (56 Radzewicz) – Sikora (82 Kozioł),
Zahorski (71 Ślusarski).
Żółta kartki: Pawlak, Lasocki, Radzewicz (D), Nikitović, Grzegorzewski, Wędzyński (G).
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa).
Widzów: 3500.
Gwizdy pomieszane z brawami witały wchodzące zespoły. Obrażeni na piłkarzy szalikowcy Górnika w pierwszej połowie w ogóle nie dopingowali, dlatego najgłośniejszym człowiekiem na stadionie był szkoleniowiec Groclinu Werener Liczka. Podopieczni trenera Kubickiego, broniący się przed degradacją, od samego początku uzyskali optyczną przewagę, z której, jak zwykle w Łęcznej, nic nie wynikało. Tempo było senne, strzałów jak na lekarstwo, niewiele sytuacji podbramkowych.
Więc nic dziwnego, że w polu karnym Dyskobolii spokojnie spacerowały nawet dwie kuropatwy, które spłoszył dopiero fotoreporter Dziennika. Przed przerwą zawodnicy obu drużyn oddali zaledwie dwa celne uderzenia. Oba za sprawą Górnika. W ekipie \"zielono-czarnych” najlepsze wrażenie sprawiał były piłkarz Groclinu Rafał Kaczmarczyk, który brał na siebie ciężar rozegrania i odpowiedzialność. Rozczarowywali natomiast obaj skrzydłowi. Najgroźniej pod bramką Sebastiana Przyrowskiego było w 19 min, kiedy po indywidualnej akcji Macieja Bykowskiego i silnym uderzeniu lewą nogą, piłka przeszła tuż obok słupka. Natomiast przyjezdni tylko raz próbowali otworzyć rezultat, jednak w 34 min, po szybkiej kontrze niebezpieczeństwo zdołał zażegnać Grzegorz Wędzyński. Jedyna dobra wiadomość po 45 minutach, to że w Zabrzu Pogoń prowadziła 1:0.
Po zmianie stron publiczność zaczęła wreszcie zagrzewać Górników i kilkakrotnie zrobiło się interesująco. Najpierw Bykowski groźnie uderzył głową, a w odpowiedzi ofiarną interwencją popisał się Bartosz Jurkowski, blokując Piotra Rockiego. Później już tylko atakowali gospodarze. W 73 min \"Byczek”, po podaniu od Kaczmarczyka, wychodził na czystą pozycję, ale pospieszył się ze strzałem, pozwalając na udaną paradę bramkarzowi. Dziesięć minut przed końcem Przyrowski w ładnym stylu wybił na róg uderzenie Bykowskiego, a już w doliczonym czasie z pomocą pospieszył mu Mate Lasić, odbijając główkę Jurkowskiego.
Spotkanie rozczarowało, wynik też. W dodatku tym razem fatalne wieści napłynęły ze Śląska, gdzie Górnik Zabrze ostatecznie zwyciężył Portowców ze Szczecina 2:1.
Górnik Łęczna – Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. 0:0 • Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 2:1 • Zagłębie Lubin – Wisła Płock 2:0.
1. Legia 25 56 41-13
2. Wisła Kraków 25 52 42-17
3. Zagłębie 25 42 41-28
4. Amica 25 40 40-25
5. Kolporter 25 39 40-28
6. Lech 25 37 37-38
7. Odra 25 32 19-24
8. Pogoń 25 31 27-32
9. Wisła Płock 25 31 28-38
10. Groclin 25 31 31-35
11. Bełchatów 25 29 24-29
12. Cracovia 25 27 25-40
13. Górnik Zabrze 25 26 27-40
14. Arka 25 25 19-26
15. Górnik Łęczna 25 24 17-22
16. Polonia 25 20 16-39
21 kwietnia: Korona – Wisła K. 22 kwietnia: Górnik Ł. – Wisła P. (godz. 18) • Bełchatów – Lech • Cracovia – Pogoń • Arka – Odra • Górnik Z. – Amica • Legia – Zagłębie. 23 kwietnia: Polonia – Groclin.
Komentarze