• Avia Świdnik – Motor Lublin 1:0 (Bielak 90+3)
• Kmita Zabierzów – Hetman Zamość 4:1 (Zawadzki 52 i 55 z karnego, Bagnicki 75, Wasilewski 78 – Sadowski 23)
• AKS Busko Zdrój – Stal Stalowa Wola 0:0
• Hutnik Kraków – Sandecja Nowy Sącz 1:0 (Jarosz 77)
• Tłoki Gorzyce – Stal Rzeszów 0:1 (Fabianowski 48)
• Pogoń Leżajsk – Wisła II Kraków 0:5 (Kokoszka 15, Bogucki 30, Paulista 50 i 70, Dawidowski 65)
• Stal Sanok – Górnik Wieliczka 1:2 (Pietrzkiewicz 45 z karnego – Gruszka 8, Zegarek 11)
• Wierna Małogoszcz – Kolejarz Stróże 2:1 (Kleszcz 26, R. Grzyb 65 – Bergier 71)
Aktualna sytuacja:
1. Avia Świdnik 21 42 30-16
2. Kmita Zabierzów 21 41 38-23
3. Stal S. W. 21 40 21-13
4. Stal Rzeszów 21 38 32-20
5. Górnik Wieliczka 20 33 25-17
6. Hutnik Kraków 21 33 30-26
7. Hetman Zamość 21 29 21-18
8. Motor Lublin 20 28 25-17
9. Sandecja N.S. 21 28 23-23
10. Stal Sanok 20 23 23-23
11. Kolejarz Stróże 20 21 24-35
12. Tłoki Gorzyce 20 20 18-33
13. Busko Zdrój 20 18 17-30
14. Pogoń Leżajsk 21 18 14-30
15. Małogoszcz 19 15 19-28
16. Wisła II Kraków 17 11 14-22
28-30 kwietnia: Motor – Tłoki (piątek, godz. 17) • Hetman – AKS Busko (sobota, godz. 16) • Wisła II – Avia (s. 15) • Stal S. W. – Wierna (s. 16) • Kolejarz – Sanok (n. 17) • Górnik – Pogoń (pt. 16) • Rzeszów – Hutnik (s. 19.30) • Sandecja – Kmita (s. 17).
Bramka: Bielak (90).
Avia: Gieresz - Wojciechowski, Machnikowski, Dziewulski, Czępiński - Orzędowski, Wiącek, Misztal (60 Zawadzki), Bielak - Gromba (79 Szewc), Mazurek (87 Gutek).
Motor: Studziński - Kubiak, Turkowski, Maciejewski, Zajączkowski - Ocholeche, Chmura, Bugała - Prędota, Koczon (79 Grębowski), Popławski (85 Sawa).
Żółte kartki: Wojciechowski, Czępiński (A), Zajączkowski, Chmura (M).
Sędziował: Piotr Gajewski z Krakowa.
Jeśli w sercach najzagorzalszych fanów Motoru tliła się jeszcze iskierka nadziei na grę w wyższej klasie rozgrywkowej, to po niedzielnych derbach zgasła wraz z zimnym prysznicem, jaki zafundowali lublinianom piłkarze Avii. Jak wieść głosi, kolejnych niepowodzeń ma również dosyć przewodniczący rady klubu - Grzegorz Kurczuk. Poseł rozważa wycofanie się z Alei Zygmuntowskich wraz z końcem sezonu.
Piłkarzom Motoru nie można odmówić zaangażowania i walki, lecz to podopieczni Marka Maciejewskiego, sprawiający wrażenie lepiej zorganizowanych, będą wchodzić do następnych derby z podniesionymi czołami. Avia osiągnęła sukces, grając konsekwentnie i uważnie w obronie. Motor atakował, jednak wszystkie wysiłki spełzły na niczym. Obrona miejscowych nie dawała się rozerwać.
Jako pierwszy wynik mógł \"napocząć” debiutujący w Avii Bartłomiej Mazurek. Napastnik pozyskany z Chełmianki, zamiast odgrywać do lepiej ustawionego Łukasza Gromby, zdecydował się na strzał z 18 m. - Nie widziałem Łukasza, nikt nie krzyknął do mnie, żebym podawał. Szkoda, bo faktycznie miał przed sobą tylko bramkarza - mówił po meczu debiutant. Kolejna okazja nadarzyła się po kwadransie gry. Jakub Studziński, naciskany przez Mazurka, ratował się wykopem wprost do... Rafała Wiącka, świdniczanin nie skorzystał jednak z nieoczekiwanego prezentu. Pomocnik Avii otrzymał kolejną szansę po rzucie rożnym, naciskany przez obrońców zdołał oddać strzał, który wybronił Studziński. Tuż przed końcem pierwszej odsłony z 18 m strzelał Marcin Kubiak, piłka o włos minęła słupek Łukasza Gieresza.
Szczególnie słabo w pierwszej połowie prezentowała się lubelska druga linia. Pomocnicy grali statycznie i nie wywierali presji na rywalu. Szwankował zupełnie odbiór piłki. Z konieczności za odzyskiwanie futbolówki musieli wziąć się napastnicy. - Jeden biega i walczy, reszta stoi - nie krył irytacji Ryszard Kuźma.
Po przerwie Motor ruszył zdecydowanie do ataków. Przedzieranie się przez defensywę Avii przychodziło jednak z ciężkim mozołem. Świdniczanie cofnęli się na własną połowę i czekali na okazję do wystrzelenia z szybką kontrą. Trwała zacięta walka o każdą piłkę.
Mimo starań przyjezdnych największe zagrożenie pod bramką Gieresza powstawało po stałych fragmentach gry, egzekwowanych z wprawą przez Kubiaka. W 56 min o mały włos, a obrońca Motoru zaskoczyłby Gieresza. W trzy minuty później Kubiak idealnie dograł na głowę Roberta Chmury, a ten posłał piłkę w słupek. Z dokładnego podania od obrońcy Motoru nie skorzystał chwilę później Michał Maciejewski.
W końcówce ożywiła się Avia. W 81 min Sebastian Orzędowski obsłużył Krystiana Zawadzkiego, ale strzał okazał się zbyt lekki. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, ostatnia szarża lidera zakończyła się powodzeniem. Dawid Szewc przejął piłkę, zacentrował w pole karne, a powracający po kontuzji Piotr Bielak pokonał Studzińskiego. (greg)
Bramki: 0:1 – Sadowski (23), 1:1 – Zawadzki (52), 2:1 – Zawadzki (55 z karnego), 3:1 – Bagnicki (75), 4:1 – Wasilewski (78).
SKŁADY
Kmita: Wilczyński – Gawęcki, Kaliciak, Jędrszczyk, Zontek – Bębenek, Zawadzki, Filipczak (46 Gajek), Szwajdych (78 Krauz) – Chlipała (67 Wasilewski), Bagnicki (80 Ankowski).
Hetman: Baranowski – Reyer (15 Karpowicz), Wachowicz, Saramak, Waga – Kleszcz, Szczyrba (85 Połeć), Iwanicki, Hałas (72 Czerniak) – Sadowski, Narwojsz (70 Lipiec).
Czerwona kartka: Karpowicz (76 min za dwie żółte).
Żółte kartki: Ankowski – Klaga, Karpowicz, Wachowicz.
Sędziował: Andrzej Szymański z Rzeszowa. Widzów – 700.
W Zabierzowie spotkały się niepokonane wiosną zespoły – miejscowego Kmity oraz zamojskiego Hetmana. O ile dobra passa gospodarzy nie dziwiła, walczą przecież o awans, o tyle postawa Hetmana mogła zaskakiwać. Wczoraj zamojski zespół nawet objął prowadzenie. Później, grając bez kontuzjowanych Tomasza Sobczyka, Mariusza Pliżgi, Kamila Sowy, a od 15 min bez Dariusza Reyera, miał trudności z powstrzymaniem ataków wyżej notowanego przeciwnika.
Na domiar złego arbiter spotkania nie był przychylnie nastawiony
do gości.
Gdyby oceniać Hetmana w pierwszej połowie, to był nadzwyczaj skuteczny. W jedynej sytuacji bramkowej wykorzystał idealnie błąd defensywy Kmity, by objąć zaskakujące prowadzenie. Jakub Hałas posłał piłkę z lewej strony do Adriana Sadowskiego, ten ograł Jędrszczyka i z 15 m strzelił w lewy górny róg bramki. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, ale trzy razy zawodził najskuteczniejszy strzelec III ligi Bagnicki. Nie lądowały w siatce także „główki” Filipczaka i Kaliciaka.
Wszystko wróciło do normy po przerwie. Gol Zawadzkiego z rzutu wolnego odblokował ofensywne moce Kmity. Później posypały się kolejne bramki. Jedna padła po kontrowersyjnym rzucie karnym i rzekomym faulu Krzysztofa Karpowicza na Szwajdychu. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Zawadzki. W kolejnej akcji gospodarzy Jędrszczyk posłał dalekie podanie przed pole karne Hetmana. Z piłką „zabrał się” Bagnicki, przyjął ją i płaskim strzałem po ziemi obok bramkarza zdobył gola. Wynik ustalił Wasilewski, wykorzystując centrę Gawęckiego.
Jerzy Kowalik, trener Kmity: Rywal oddał jeden strzał w meczu i jeszcze zdobył gola... Cóż, bywa, ale my mu w tym pomogliśmy, robiąc w tej jednej akcji Hetmana dwa błędy w ustawieniu. Do przerwy w naszej grze było za mało agresji, co oczywiście wytknąłem zawodnikom. Po zmianie stron sytuacja wróciła już do normy, a większość zespołów grając z nami trzyma się najczęściej do chwili zdobycia przez nas pierwszego gola. Tak też było w tym meczu. Cieszę się, że dwukrotnie zdobyliśmy bramki po stałych fragmentach, nad którymi mocno pracujemy na treningach. Ponadto jestem niezwykle usatysfakcjonowany, gdyż tą wygraną zawodnicy zrobili mi chyba najpiękniejszy upominek na imieniny.
Trener Hetmana, Waldemar Wiater nie przyszedł na konferencję prasową. Gospodarzom radził zaproszenie sędziego. Szkoleniowiec zamościan nie krył zdenerwowania. Jego zespół kończył mecz w dziesięciu.
(tor)
Reklama













Komentarze