Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pierwsza liga wróciła do Lublina

W meczu kończącym II-ligowy sezon koszykarze Startu AZS zwyciężyli na własnym parkiecie Big Star Tychy, odrabiając z dużą nawiązką trzypunktową stratę z pierwszego spotkania obydwu zespołów. Dzięki temu na finiszu rozrywek lublinianie wyprzedzili najgroźniejszego rywala i bezpośrednio awansowali do I ligi. Goście sobotniego meczu mają jeszcze szansę w barażu z Siarką Tarnobrzeg.
SKŁADY I PUNKTY Start AZS: Olejniczak 18, Hołota 13 (2 x 3), Nowakowski 9 (1 x 3), Bidyński 6, Kosior 0 oraz Lipowski 12, Pelczar 4, Kowalski 2, Borkowski 0, Jagoda 0. Tychy: Markowicz 12, Kruk 9, Koczwara 8 (1 x 3), Olczak 6, Mazanek 2 oraz Podulka 8 (2 x 3), Pruksa 4, Rojek 0, Kaczmarski 0. Widzów - 900. Wszystko dobre co się dobrze kończy, tak najkrócej można podsumować sezon lubelskiego zespołu, złożonego z koszykarzy dwóch klubów - Startu i AZS. Połączenie sił miało przyspieszyć powrót do I ligi i tak się stało, chociaż zespół o tak dużym potencjale nie powinien czekać z rozstrzygnięciem do ostatniego meczu. - Bardzo cieszymy się z awansu. Styl gry może nie zawsze satysfakcjonował kibiców, ale kto o tym będzie pamiętał za kilka miesięcy - powiedział Piotr Karolak, drugi trener lubelskiej drużyny. Duża stawka meczu na pewno dodatkowo zachęciła sympatyków koszykówki do odwiedzenia hali MOSiR. Niemal wszystkie miejsca były zajęte, w części także przez kibiców z Tychów, którzy do Lublina przyjechali dwoma autokarami. Goście liczyli, że zdołają obronić pierwsza lokatę, ale ich nadzieje okazały się płonne. Gospodarze zagrali tak jak powinni, wykorzystując swoje atuty - większe doświadczenie, przewagę fizyczną i wyrównany skład. Od pierwszej sekundy pierwszoplanową postacią w Starcie AZS był center Jacek Olejniczak, który przystąpił do spotkania maksymalnie skoncentrowany i panował w strefie podkoszowej. Jacek trafiał do kosza i walczył o piłki, a jego końcowy bilans to 18 pkt oraz 18 zbiórek. Początek spotkania był nerwowy, a zdobywanie punktów dodatkowo utrudniała solidna obrona obydwu zespołów. Po blisko czterech minutach na tablicy świetlnej widniał wynik... 3:2. Chwilę później przełamali się goście i po punktach najwyższego w Big Starze Mariusza Markowicza było 3:7. Olejniczak podjął rękawicę rzuconą przez środkowego z Tychów i bardzo szybko wskazał mu miejsce w szeregu. W końcówce kwarty lwi pazur pokazał Paweł Hołota. Doprowadził do wyniku 16:9, trafiając zza linii 6,25 m. W drugiej kwarcie rywalizacja była bardziej wyrównana. W lubelskiej ekipie świetną zmianę dał Darusz Lipowski, który znakomicie czuł się w akcjach jeden na jednego, a sytuacja i obrona gości często zmuszała do takiej gry. Lipowski kończył swoje dynamiczne wejścia \"wsadami”, które rozgrzały lubelską publiczność. Trener Krzysztof Ziemoag nie bał się roszad w składzie, chcąc zmęczyć przeciwnika. Był to dobry plan, o czym przekonaliśmy się w trzeciej odsłonie, zdecydowanie wygranej przez gospodarzy. W krótkim czasie lublinianie wypracowali 18-punktową przewagę (40:22) po rzutach Olejniczaka, Artura Bidyńskiego, Hołoty i Michała Nowakowskiego (obaj trafili za 3 pkt). Od tego momentu Start AZS kontrolował sytuację, mimo kryzysu w ostatniej kwarcie, kiedy przez blisko 5 min lublinianie nie potrafili zdobyć kosza. Był nawet moment, kiedy Grzegorz Podulka w ciągu kilku sekund rzucił dwie \"trójki” (55:44 w 38 min), ale to był ostatni zryw gości. Start AZS utrzymał bezpieczną przewagę, a po końcowej syrenie w lubelskim obozie zapanowała wielka radość. Do awansu koszykarzy Startu AZS powrócimy w kolejnym wydaniu Dziennika.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama