Reklama
Ewenement na skalę sezonu
Ten mecz miał dać odpowiedź, czy Górnik zachowa jeszcze realne szanse na pozostanie w szeregach ekstraklasy. I dał, na szczęście, twierdzącą. Wisła Płock po raz trzeci przyjechała do Łęcznej i po raz trzeci doznała porażki. Oba gole - o dziwo - padły po stałych fragmentach gry, do wykonywania których było do tej pory mnóstwo zastrzeżeń.
- 23.04.2006 22:31
BRAMKI
1:0 - Sokolenko (30), 2:0 - Jurkowski (87 z rzutu karnego), 2:1 - Magdoń (89).
SKŁADY
Górnik: Bledzewski - Kulig, Jurkowski, Golem, Sokolenko - Bronowicki (75 Kcira), Nikitović, Kaczmarczyk (69 Sokołowski) - Oziemczuk (90 Manevski), Bykowski - Kubica.
Wisła: Gubiec - Żivković, Belada, Magdoń, Kazimierczak - Peszko, Jasiński (46 Peković), Rachwał, Geworgian (80 Mierzejewski) - Sedlacek - Zilic (46 Styranowski).
Żółta kartka: Bronowicki (G). Sędziował: Z. Bakaluk (Olsztyn). Widzów: 4000.
kładach dokonali roszad, dlatego w ekipie gości zabrakło między innymi Jakuba Wierzchowskiego, który cały mecz przesiedział na ławce. W ataku nie było także Ireneusza Jelenia, wracającego dopiero do zdrowia po niedawnej kontuzji. Dla \"Nafciarzy” w tej chwili celem nadrzędnym jest zdobycie Pucharu Polski, a pierwszy mecz finałowy z Zagłębiem Lubin już w najbliższą środę. Natomiast w Górniku za kartki musieli pauzować Grzegorz Wędzyński z Jakubem Grzegorzewskim.
Mecz z Wisłą niczym nie różnił się od poprzednich wiosennych na stadionie przy al. Jana Pawła II. To miejscowi od początku uzyskali przewagę, a rywale, z jednym wysuniętym zawodnikiem, przede wszystkim skupiali są uwagę na budowaniu muru obronnego przed własnym polem karnym. Jednak z tą różnicą, że tym razem łęcznianie zdołali skutecznie przeforsować zaporę i to aż dwukrotnie. Co stanowi ewenement na skalę całego sezonu.
Pierwszy sygnał do ostrzału dał Walerij Sokolenko, kopiąc piłkę z powietrza z 25 m. W 17 min po dośrodkowaniu dobrze grającego Kamila Oziemczuka akcję zamykał Veljko Nikitović, ale lepszy okazał się Robert Gubiec. Pięć minut potem uderzenia \"za kołnierz” spróbował Andrzej Kubica, jednak minimalnie przestrzelił. Górnik niesiony kapitalnym dopingiem (brawa dla kibiców!) wreszcie dopiął swego. W 30 min Sokolenko nie bawił się w żadne ceregiele, huknął bez namysłu z rzutu wolnego w samo \"okienko” i znowu chciało się żyć. Później jeszcze podwyższenia próbowali Oziemczuk z Rafałem Kaczmarczykiem. Ze strony Wisły najgroźniejsze też były rzuty wolne, w wykonaniu Lumira Sedlacka.
W drugiej połowie, pomimo dwóch zmian, płocczanie wcale nie rzucili się na Górnika, który zaczął grać bardziej bojaźliwie, jakby chciał utrzymać skromne 1:0. Mimo to Kubica miał dwie dogodne okazje do strzelenia bramki, drugą wręcz wyborną. Najpierw po dośrodkowaniu Oziemczuka główkował w boczną siatkę, a w 84 min, znowu po podaniu Kamila, był już tylko przed Gubcem. Jednak zamiast szukać technicznego uderzenia kopnął z całej siły w bramkarza. W tym czasie nie było już na murawie Kaczmarczyka. - Kłopoty z przywodzicielem, jeszcze od Groclinu. Nawet nie wiem czy będę mógł zagrać za tydzień - przyznał Rafał.
Zmienił go Tomasz Sokołowski, bohater z 86 min, kiedy po indywidualnej akcji od połowy boiska został sfaulowany w \"szesnastce” przez Żarko Beladę. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Bartosz Jurkowski. Chwilę potem proste błędy w defensywie wykorzystał rosły Paweł Magdoń, ale i tak nie zmienia to opinii, że Górnik wygrał zasłużenie. Tylko po co te nerwy...
Widmo zwycięstwa
• Były nerwy przy rzucie karnym?
- Jestem zbyt doświadczonym zawodnikiem, aby trząść portkami, nawet przed taką sytuacją. Obciążenie psychiczne było, ale trzeba umieć znieść to.
• W ostatnich sekundach znowu straciliście bramkę i pojawiły się niepotrzebne emocje.
- Jak zwykle, radość, może nawet euforia, bo kiedy wcześniej strzeliliśmy u siebie dwie bramki. I chyba to mogło wpłynąć rozluźniająco. Narzekam trochę na nasze boisko, bo piłka tak niefortunnie się odbijała, że dokładnie nikt nie wiedział jak wybić. Ale przestańmy być malkontentami, bo najważniejsze, że wygraliśmy.
• I nie odżyły w przedostatniej minucie demony?
- Nie wiem jak u chłopaków, ale u mnie nie było
aż tak wielkiego spokoju. Co więcej, włączyła mi się dodatkowa determinacja i wiedziałem, że korzystny wynik dociągniemy do końca.
• Ile pan czekał na tego gola?
- Oj nie wiem. Pan to zawsze zadaje takie trudne pytania.
• Pan nie pamięta?
- Nie.
• A który to gol?
- Dwunasty.
• To pan pamięta.
- Takich rzeczy się nie zapomina.
• Robert Gubiec miał już piłkę na palcach.
- Lekko ją musnął. Ale co z tego, gdyby nie dotknął, bramka byłaby jeszcze ładniejsza.
• Pierwszy rzut karny w sezonie.
- I wreszcie wykonany tak jak trzeba.
• I dwa gole ze stałych fragmentów,
co do tej pory było piętą achillesową.
- Kiedy dwa zespoły spotykają się na podobnym poziomie, wtedy o zwycięstwie decydują lepiej wykonywane stałe fragmenty. Dobrze, że wreszcie my mogliśmy się z tego cieszyć.
• Zwycięstwo nad swoim byłym zespołem smakuje podwójnie?
- Kiedy patrzę teraz na Wisłę Płock, to nie wiem czy to wciąż mój były zespół. Chyba tylko z nazwy. A na boisku był tylko Wahan Geworgian. Później jeszcze weszli Peszko z Mierzejewskim. Dlatego już to na mnie nie działa, że gram przeciwko Wiśle Płock.
• Po tym meczu zostajecie w grze.
- Cały czas byliśmy, to nie ulega wątpliwości. Ale nie będzie łatwo i chciałbym, aby o naszym pozostaniu w ekstraklasie, o barażu nie decydował ostatni mecz z Górnikiem Zabrze. Chciałbym, żeby było tak jak przed rokiem z Zagłębiem Lubin, luźno, spokojnie i ze zwycięstwem.
• Czy boisko w Łęcznej będzie wreszcie atutem Górnika? W końcu wygraliście po raz drugi w tym sezonie.
- Nie jestem prorokiem. Wiem tylko tyle, że to boisko jest w katastrofalnym stanie. Pogoda płatała figle, więc musimy się męczyć, i my i przyjezdni. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że to Górnik na tym boisku dyktuje warunki, choć do meczu z Wisłą niewiele z tego wynikało. Na takiej płycie raczej łatwiej się bronić, niż atakować i stąd mogła się brać nasza indolencja strzelecka. Nie ma co się zastanawiać nad tym co było, ale myśleć o tym co będzie.
• Trzy mecze bez gola, więc za ich strzelanie wzięli się obrońcy.
- Tak jak pomocnicy i napastnicy pomagają nam bronić, tak i my czasami próbujemy ich wyręczyć. Bo też mają ciężko.
• W drugiej połowie nie ruszyliście na Wisłę, aby szybciej przesądzić losu meczu. Pilnowaliście wyniku, czy rywale postawili ostre warunki?
- Na to jest jedna odpowiedź - nie pamiętam, kiedy to my strzeliliśmy pierwsi bramkę. To nie było celowe granie, ale w podświadomości mogło tkwić dociągnięcie skromnego prowadzenia. Widmo zwycięstwa zaglądało w oczy...
• Pokonanie Wisły oznacza, że to był najsłabszy zespół spośród tych, które przyjechały do Łęcznej?
- To był bardzo słaby zespół, ale my też zagraliśmy mocno zdeterminowani.
• Piłkarze lubią być przesądni - Maciej Bykowski powinien być kapitanem?
- Sam niech pan sobie odpowie na to pytanie.
• A dlaczego pan nie chce odpowiedzieć, przecież \"Byczek” przynosi szczęście (nosił opaskę w Bełchatowie i Krakowie - red.).
- Wyniki na to wskazują.
Rozmawiał Artur Ogórek
W meczu z Polonią Warszawa, po zagraniu piłki ręką przez Walerija Sokolenkę w polu karnym, rywale otrzymali \"jedenastkę” i dzięki temu zwyciężyli w Łęcznej. Teraz ukraiński obrońca został też bohaterem meczu, ale już tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Do tej pory porównywany z Ronaldem Siliciem, bo też lewonożny, w koszulce z nr 25, obdarzony silnym strzałem, wykonujący stałe fragmenty, silny, występujący na lewej obronie. Jednak Walerij, w przeciwieństwie do o wiele dłużej grającego w Górniku Chorwata, może już poszczycić się strzeloną bramką.
• Twój gol ustawił mecz i wreszcie przyczynił się do osiągnięcia upragnionego zwycięstwa.
- To wszystko dla naszych kibiców, gramy tylko dla nich. Jestem pewny, że zostaniemy w pierwszej lidze, nawet bez konieczności rozgrywania spotkań barażowych. Po kilku meczach wreszcie wygraliśmy i mam nadzieję, że dalej już tak pozostanie.
• Do tej pory strzały nie za bardzo ci wychodziły, choć widać, że dysponujesz silnym uderzeniem.
- W końcu dobrze zagrała cała drużyna i to jest powód do radości. A jakby nie było akcji i faulu, po którym sędzia podyktował rzut wolny, to i nie byłoby mojego gola. Oczywiście bardzo się cieszę z bramki, jeszcze bardziej z trzech punktów, chociaż niepotrzebnie na koniec straciliśmy gola.
• A jakby bramkarz nie poszedł za mur, nie zrobił tego kroku, piłka wpadłaby do siatki.
- (śmiech) Nie wiem, najważniejsze, że poszedł.
• Denerwowałeś się już tym, że we wcześniejszych spotkaniach nie potrafiliście wykorzystać stałych fragmentów?
- Nie, bo w naszym zespole jest kilku zawodników, którzy umieją dobrze przymierzyć z rzutu wolnego i wreszcie doszłoby do przełamania. Tym razem ja podszedłem do rzutu wolnego, udało się, a innym razem zrobi to ktoś inny.
• Do piłki podchodzili także Rafał Kaczmarczyk oraz Bartosz Jurkowski.
- Tak był ustawiony mur, akurat dobrze dla mnie, na strzał z lewej nogi.
• Do tej pory wam nie szło i dlatego wciąż trzeba martwić się utrzymaniem.
- Mieliśmy niefart, graliśmy dobrze, ale brakowało punktów. Przecież w Szczecinie straciliśmy gola w ostatniej minucie. Z Polonią też dopadł nas pech. Chyba mieliśmy jakiś kompleks. Myślę jednak, że wreszcie pójdzie nam z górki.
Rozmawiał Artur Ogórek
GKS Bełchatów – Lech Poznań 1:1 (1:0)
Bramki: Matusiak (45) – Anderson (61).
GKS: Sapela – Fonfara, Pietrasiak, Cecot, Popek – Wróbel (76 Cieciura), Kuranty, Garguła, Klepczarek – Matusiak, Dziedzic (68 Ujek).
Lech: Kotorowski – Wójcik, Bosacki, Mowlik, Marciniak (46 Topolski) – Zakrzewski, Anderson, Świerczewski, Wilk – Szewczuk (59 Buzała), Wachowicz.
Arka Gdynia – Odra Wodzisław 1:1 (0:0)
Bramki: Ława (90+3) – Czerkas (90+2). Czerwone kartki: Griszczenko (69, Arka, druga żółta) – Szymiczek (Odra, 85, druga żółta).
Arka: Witkowski – Kowalski, Jawny, Jakosz – Pudysiak, Ulanowski (36 Pilch), Moskalewicz (25 Bartoszewicz), Griszczenko, Parzy (60 Ława) – Nawrocik, Niciński.
Odra: Pilarz – Krysiński, Dudek, Dymkowski, Szymiczek – Malinowski, Woś (88 Kokoszka), Kowalski (75 Cichy), Muszalik – Korzym, Chmiest (14 Czerkas).
Cracovia – Pogoń Szczecin 1:0 (0:0)
Bramka: Bania (51). Czerwona kartka: Rzucidło (75, Cracovia, faul).
Cracovia: Olszewski – Wacek, Skrzyński, Rzucidło, Nowak – Bojarski, Przytuła, Giza, Baran (70 Drumlak), Pawlusiński (56 Heidemann) – Bania (90 Moskała).
Wisła: Pesković – Tavares (71 Anderson), Valdir (78 Fabio), Daniel Cruz (62 Wagner), Julcimar, Matheus – Batata, Grzelak, Lilo, Kaźmierczak – Andradina.
Górnik Zabrze – Amica Wronki 0:2 (0:0)
Bramki: Bieniuk (50), Gregorek (58).
Górnik: Nulle – Radler, Prokop, Wiśniewski, Magiera – Andraszak (53 Stoimenow), Bukalski, Dudziński (78 Bukowiec), Bartos – Seweryn, Król (63 Ziarkowski).
Amica: Linka – Kucharski, Bieniuk, Dziewicki, Skrzypek – Kikut (67 Burkhardt), Murawski, Bartczak, Gregorek (81 Lisowski) – Dembiński, Pitry (60 Surdykowski).
Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)
Bramka: Roger Guerreiro (62). Czerwona kartka: Ouattara (Legia, 52, druga żółta).
Legia: Fabiański – Kiełbowicz, Choto, Ouattara, Szala – Roger, Surma, Burkhardt (53 Vuković), Bronowicki – Włodarczyk (56 Klatt), Szałachowski (66 Rzeźniczak).
Zagłębie: Liberda – Mierzejewski, Stasiak, Arboleda, Kłos – Plizga (75 Piszczek), Szczypkowski (67 Sunday), Iwański, Jackiewicz, Łobodziński – Chałbiński (84 Bartczak).
Legia powiększyła przewagę, a duża w tym zasługa Sebastiana Szałachowskiego, który popisał się kapitalną asystą. Warszawianom potrzeba dwóch zwycięstw do mistrzostwa.
Korona Kielce – Wisła Kraków 1:0 (0:0)
Bramka: Gajtkowski (46).
Korona: Mielcarz – Golański, Hernani, Drzymont (21 Szyndrowski), Bednarek – Bonin (81 Piątkowski), Zganiacz, Hermes, Sasin – Piechna, Gajtkowski (85 Robak).
Wisła: Majdan – Baszczyński, Kłos, Dudka, Mijajlović – Błaszczykowski (53 Penksa), Sobolewski, Burns (53 Gołoś), Zieńczuk (72 Brożek) – Kryszałowicz, Paweł Brożek.
Polonia Warszawa – Groclin Dyskobolia 1:2 (1:0)
Bramki: Cichon (6) – Piechniak (61, 80).
Polonia: Simunić – Żytko (67 Kozubek), Hucika, Kowalczyk, Szymanek – Łukasiewicz, Dźwigała (71 Jarosiewicz), Ekwueme, Cichon, Zasada (77 Kmiecik) – Arifović.
Groclin: Przyrowski – Piechniak, Lacić, Pawlak, Lasocki – Sokołowski, Gesior, Lato (53 Kozioł), Sablik (26 Sikora)
– Zahorski (62 Ślusarski), Rocki.
1. Legia Warszawa 26 59 42-13
2. Wisła Kraków 26 52 42-18
3. Amica Wronki 26 43 42-25
4. Korona Kielce 26 42 41-28
5. Zagłębie Lubin 26 42 41-29
6. Lech Poznań 26 38 38-39
7. Groclin Dyskobolia 26 34 33-36
8. Odra Wodzisław 26 33 20-25
9. Pogoń Szczecin 26 31 27-33
10. Wisła Płock 26 31 29-40
11. GKS Bełchatów 26 30 25-30
12. Cracovia Kraków 26 30 26-40
13. Górnik Łęczna 26 27 19-23
14. Arka Gdynia 26 26 20-27
15. Górnik Zabrze 26 26 27-42
16. Polonia Warszawa 26 20 17-41
28.04: Amica Wronki – Wisła Kraków. 29.04: Pogoń Szczecin – Odra Wodzisław • Lech Poznań – Groclin Dyskobolia • Wisła Płock – GKS Bełchatów • Zagłębie Lubin – Górnik Łęczna • Górnik Zabrze – Arka Gdynia • Korona Kielce – Legia Warszawa. 30.04: Polonia Warszawa – Cracovia Kraków.
Reklama













Komentarze