Reklama
Strzelił cegłą w okno
Zawodnik tłumaczy, że włamywał się do własnego mieszkania, bo zapomniał kluczy. Według policji był pijany lub odurzony narkotykami.
- 24.04.2006 20:38
Przez sześć spotkań z rzędu Górnik nie zwyciężył. Udało się w sobotę.
Na własnym boisku łęcznianie pokonali Wisłę Płock 2:1. Pierwszego gola dla Górnika zdobył w pięknym stylu Ukrainiec Walerij Sokolenko. 24-letni piłkarz stał się bohaterem meczu. Kilka godzin później na równe nogi postawił mieszkańców bloku przy ul. Tarasowej na lubelskim Sławinie. O trzeciej w nocy podwórko wypełnił brzęk tłuczonej szyby. – Sąsiedzi myśleli, że to włamanie. Wezwali policję – opowiada jeden z lokatorów.
W mieszkaniu na parterze policjanci zastali śpiącego mężczyznę. Okazało się, że to Sokolenko. – Funkcjonariuszom przedstawił umowę najmu – relacjonuje Agnieszka Pawlak, rzeczniczka lubelskiej policji.
– W notatniku służbowym interweniujący policjanci zapisali, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu lub środków odurzających – dodaje Pawlak.
Policja nie badała piłkarza alkomatem, nie zleciła testów na narkotyki. – Nie mieliśmy do tego podstaw. Mężczyzna był w swoim domu, nie awanturował się. Nie popełnił przestępstwa ani wykroczenia.
Sokolenko słysząc o alkoholu i narkotykach reaguje parsknięciem. Dopiero po kolejnym pytaniu o to, czy był pijany lub odurzony odpowiada: Nie.
Piłkarz tłumaczy, że nie mógł inaczej dostać się do domu. – Chciałem spędzić święta (prawosławni obchodzą je tydzień po katolikach – red.) na Ukrainie. Pojechałem na dworzec PKP po bilet do Kijowa. Ale nie mogłem go tam kupić – tłumaczy Walerij Sokolenko. – Taksówką wróciłem na Tarasową. Nie miałem kluczy, zabrała je moja dziewczyna, która wyjechała na Ukrainę. Dlatego rozbiłem szybę.
– Poprosimy policję, żeby przekazała nam swoje ustalenia. I porozmawiamy z zawodnikiem. I wtedy podejmiemy jakieś decyzje – mówi Andrzej Szwabe, rzecznik Górnika.
Reklama













Komentarze