Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• Motor Lublin - Stal Stalowa Wola 0:1 (Krawiec 62) • Hetman Zamość - Kolejarz Stróże 2:0 (Lipiec 18 i 41) • Tłoki Gorzyce - Avia Świdnik 0:1 (Mazurek 23) • Stal Rzeszów - Wisła II Kraków 3:0 (Reiman 2, Jacek 10 samobójcza, K. Szymański 49) • Sandecja Nowy Sącz - Górnik Wieliczka 2:2 (Gryźlak 45, Rysiewicz 52 - Suchan 21 i 77) • AKS Busko Zdrój - Wierna Małogoszcz 2:2 (Jagodziński 22, Gryz 79 - Kwaśniewski 6, Pawłowski 15) • Kmita Zabierzów - Stal Sanok 1:0 (D. Zawadzki 14) • Hutnik Kraków - Pogoń Leżajsk 1:1 (Madejski 47 - Danielak 49 z karnego) Aktualna sytuacja: 1. Kmita Zabierzów 29 60 53-28 2. Stalowa Wola 29 59 31-16 3. Avia Świdnik 29 52 39-24 4. Stal Rzeszów 28 50 44-28 5. Górnik Wieliczka 29 49 50-30 6. Motor Lublin 28 45 47-24 7. Hutnik Kraków 28 41 39-37 8. Sandecja N. Sącz 28 34 30-34 9. Stal Sanok 28 34 33-35 10. Hetman Zamość 29 33 28-37 11. Kolejarz Stróże 29 31 32-45 12. Busko Zdrój 29 31 26-40 13. Pogoń Leżajsk 29 28 24-47 14. Wierna Mał. 29 25 32-43 15. Tłoki Gorzyce 29 24 23-55 16. Wisła II Kraków 28 24 27-35 7 czerwca (zaległe mecze 28 kolejki): Motor Lublin - Stal Rzeszów • Stal Sanok - Hutnik Kraków • Wisła II Kraków - Sandecja Nowy Sącz. 11 czerwca (ostatnia seria spotkań): Avia Świdnik- Hutnik • Wierna - Hetman • Wisła II - Motor • Stalowa Wola - Tłoki • Pogoń - Kmita • Sanok - AKS Busko • Kolejarz - Sandecja • Wieliczka - Rzeszów. Bramki: Lipiec (18, 41). Hetman: Baranowski - Czerniak, Wachowicz, Saramak, Waga - Kleszcz, Pliżga (74 Szczyrba), Kita, Reyer - Iwanicki (90+2 Sadowski), Lipiec (82 Hałas). Kolejarz: Petrykowski - Gołąbek, Pastuszka (72 Ulucki), Chrupałła, Ciastoń (74 Mikrut) - Mielec, Frankiewicz, Frohlich, Kowalski (30 Bergier) - Cetnarowski, Kogut (46 Leja). Żółte kartki: Iwanicki, Reyer, Kleszcz (H) - Pastuszka, Mielec (K). Sędziował: Tomasz Marynowski (Katowice). Widzów: 300. Po serii ośmiu koszmarnych spotkań zamojscy kibice doczekali się wreszcie punktów. W meczu ostatniej szansy Hetman pokonał zespół ze Stróż i utrzymał trzecioligowy status. Powody do zadowolenia powinien mieć także Piotr Lipiec. Napastnik Hetmana zaliczył dwa trafienia, potroił swoją wiosenną zdobycz snajperską i zapewnił Krzysztofowi Rysakowi udany debiut trenerski. Początek nie sprawiał wrażenia, że spotkanie okaże się dla miejscowych lekkie, łatwe i przyjemne. Kolejarz rozpoczął wysoko. Pressing przyniósł zamierzony skutek i przyjezdni zdominowali środek pola. Jednak z każdą upływającą minutą \"lokomotywa” ze Stróż traciła parę, by w końcówce zamienić się w... drezynę. Sygnał do ataku dała para skrzydłowych Dariusz Reyer i Maciej Kleszcz, wspierana przez Przemysława Kitę. Szybkie operowanie piłką przyniosło efekty po kwadransie gry. Rosła i ograna defensywa gości gubiła się. W 12 min po raz pierwszy eksligowców wymanewrował Reyer, ale jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany. Chwilę później Kleszcz odnalazł na 18 m Wachowicza. Wolej obrońcy nieznacznie minął poprzeczkę. W 13 min Waga, po podaniu piłki z głębi pola, znalazł się w polu karnym. Kiedy wydawało się, że idealna sytuacja zakończy się stratą, popularny \"Wagon” odegrał do Iwanickiego, a ten zmusił obrońcę do faulu. \"Wapna” na bramkę tym razem nie zamienił Wachowicz. Petrykowski w ładnym stylu wybronił lekki i mało precyzyjny strzał obrońcy. Niezrażeni takim obrotem sprawy miejscowi w dwie minuty później dopięli swego. Lewym skrzydłem popędził Iwanicki, wpadł w pole karne i dograł do Lipca, który nie dał szans Petrykowskiemu. Po zdobyciu bramki Hetman cofnął się i wyczekiwał na okazję do kontrataku. Zostawił jednak zbyt dużo swobody przyjezdnym, którzy długimi podaniami przedostawali się pod bramkę Marka Baranowskiego. W 36 min Maciej Saramak, ekspediując piłkę, podał ją wprost pod nogi Frankiewicza. Błąd obrońcy nie został na szczęście wykorzystany, strzał minął poprzeczkę. W 41 min trójkową akcję Kleszcz - Iwanicki - Lipiec, celnym strzałem zamknął ten ostatni, a nieliczni kibice mogli odetchnąć z ulgą. Po zmianie stron: - Moi piłkarze zagrali zupełnie bez ambicji. Tak jakby nie chciało im się już biegać - złościł się opiekun przyjezdnych i miał powody. Po przerwie Kolejarz wjechał na boczny tor i nie stworzył żadnej groźnej sytuacji. (GREG) Bramka: Krawiec (62 min). Motor: Studziński - Turkowski, Ptaszyński, Styżej (86 Lenart), Kubiak - Maziarz (66 Syroka), Drej, Ocholeche (63 Grębowski) - Stachyra, Nowak, Popławski (66 Iracki). Stalowa Wola: Wietecha - Kasiak, Wieprzęć, Drabik, Maciorowski - J. Iwanicki, Kusiak, Ożóg, Krawiec - Gęśla (90 Telka), Stręciwilk. Żółte kartki: Styżej, Kubiak (M) - Kasiak, Pająk (S). Sędziował: Marcin Roguski z Warszawy. Widzów - 600. Piłkarze Stali Stalowa Wola zdobyli w Lublinie komplet punktów i nadal liczą się w walce o bezpośredni awans do drugiej ligi. Motor, gospodarz sobotniej konfrontacji z wiceliderem, zagrał słabiej, z mniejszym zaangażowaniem niż w kilku poprzednich meczach. Pierwszą klarowniejszą sytuację oglądaliśmy w 16 min, kiedy Kubiak dośrodkował z rogu, a po strzale głową Dawida Ptaszyńskiego piłka przeleciała nad poprzeczką. Minutę później bliscy szczęścia byli goście. Iwanicki przedarł się w pobliże pola karnego Motoru, zacentrował, a po niepewnej interwencji Turkowskiego i Styżeja futbolówka trafiła do Krawca. Ten uderzył z 8 metrów, z ostrego kąta, trafiając w... Bernarda Ocholeche, stojącego na linii bramkowej, przy słupku. To było jedno z niewielu udanych zarań Nigeryjczyka, który być może ma spore możliwości, ale wczoraj unikał twardej walki. W 36 min gospodarzy uratował Jakub Studziński. Przytomnie wybiegł z bramki, wygrywając pojedynek z Łukaszem Stręciwilkiem. Dopiero pod koniec pierwszej połowy lublinianie przeprowadzili składną akcję w wykonaniu Marcina Popławskiego, Konrada Nowaka oraz Kamila Stachyry. Ten ostatni nie zdołał precyzyjnie uderzyć i piłka poszybowała wysoko nad bramką. O losach spotkania zadecydował stały fragment gry. Z rzutu wolnego na bramkę strzelił Ożóg, a wysoki Krawiec głową przedłużył lot futbolówki, która wpadła do siatki. Drużyna ze Stalowej Woli już dobrze wiedziała jak bronić tej zdobyczy. Goście umiejętnie wybijali lublinian z rytmu. Przy okazji łamali przepisy. Za utrudnianie wprowadzenia piłki do gry sędzia ukarał żółtą kartką rezerwowego Stali - Tomasza Pająka. Pod koniec spotkania okazję do wyrównania miał Konrad Nowak, jednak uderzył nad poprzeczką. Sytuację wypracował koledze Damian Iracki, który po wejściu na boisko wniósł do gry trochę ożywienia. Motor kończył mecz w dziesięciu, ponieważ z boiska zniesiono Daniela Grębowskiego, któremu odnowiła się kontuzja. Artur Toruń Bramka: Mazurek (23) Tłoki: K. Beszczyński – Kapała, Gajda, Kowalski, Rychel – Samołyk, Sroka (58 Brożyna), Piwowar (46 Rogowski), Więckowski (68 Kaczmarski) – Korzonek (84 Dziedzic), Głuch. Avia: Gieresz – Wojciechowski, Bednaruk, Machnikowski, Szewc (89 Czępiński) – Wiącek, Orzędowski, Pranagal, Boniasz-czuk (75 Bielak) – Mazurek, Gromba (90 Borowiec). Żółte kartki: Wojciechowski, Wiącek (A). Sędziował: Mariusz Stolarz z Krakowa. Widzów: 200. Piłkarze Avii, którzy wcześniej zaprzepaścili szansę włączenia się do walki o awans do II ligi, odnieśli skromne zwycięstwo w Gorzycach nad Tłokami. Gospodarze sobotniego meczu są już jedną nogą w IV lidze. Porażkę ciężko zniósł trener Janusz Gierach, który zaraz po końcowym gwizdku arbitra opuścił gorzycki stadion i poszedł do domu. Na początku meczu świdniczanie mieli przewagę i pierwsi stworzyli groźną sytuację, jednak Łukasz Gromba z 14 m nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi Karol Korzonek dograł do Macieja Więckowskiego, ale pomocnik gospodarzy także przestrzelił. W 20 min ponownie było gorąco pod bramką Kamila Beszczyńskiego, kiedy Bartłomiej Mazurek uderzył głową, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Po chwili mogło być 1:0 dla Tłoków. Piotr Samołyk płasko dośrodkował, piłka przetoczyła się wzdłuż pola karnego, a zamykający akcję Korzonek strzelił obok słupka. Zmarnowana sytuacja szybko zemściła się na gospodarzach, pogrążonych przez dobrze grającego Mazurka. Napastnik Avii otrzymał prostopadłe podanie od Pawła Pranagala i wygrał pojedynek z Beszczyńskim. W drugiej połowie tempo gry znacznie spadło. Świdniczanie starali się kontrolować sytuację, a gorzyczanie trochę nieudolnie dążyli do strzelenia wyrównującej bramki. (tor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama