Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Krawat dla \"Sadka”

Tuż po awansie świętowanym na boisku największego rywala Spartakusa Szarowola, spłonął krawat kierownika Łady Andrzeja Misia. - Padło na mnie, bo Marek Sadowski nie nosi krawatów. To na znak, że skończyło się stare, a zaczęło nowe. Od razu dementuję, nie był to krawat z mojej komunii, bo po tamtym już dawno nie ma śladu. Ale ten spalony także był szczególny.
Towarzyszył mi na wszystkich meczach drużyny w \"okręgówce”. Taki talizman, ale już nieprzydatny, bo działa tylko na V ligę, gdzie wracać nie zamierzamy - wyjaśnił kierownik. - Nigdy więcej w Biłgoraju piątej ligi - wtóruje Ireneusz Zarczuk, sprawca zamieszania. Kapitan Łady stał się tym samym podpalaczem recydywistą. Sześć lat temu, po zwycięskim barażu ze Świtem, z jego inicjatywy, awans Łady do III ligi iluminował krawat Siergieja Gacenki, obecnego szkoleniowca Spartakusa. Trener z Szarowoli, jak zapewnia, nie protestowałby, gdyby ponownie musiał poświęcić ozdobę szyi. Na następną okazję jego podopieczni będą musieli poczekać okrągły rok, kiedy, jeśli spełnią się zapowiedzi działaczy, dołączą do Łady w IV lidze. Plany Spartakusa może jednak pokrzyżować czwartoligowy spadkowicz z Hrubieszowa, który zapewne zechce mocno zaakcentować swój powrót na okręgowe boiska. Jak zwykle mocna będzie Korona Łaszczów, choć nadal nie wiadomo czy poprowadzi ją Janusz Grula. - Moja umowa o pracę dobiegła końca. Na ostatnim zebraniu zarządu nie zapadły żadne decyzję. Mamy spotkać się z działaczami w najbliższych dniach. Nie ukrywam, że chciałbym przedłużyć umowę i dalej tutaj pracować. Udało się stworzyć ciekawy zespół, będziemy mieli niedługo ładny stadion. Żeby powalczyć o coś więcej brakuje tylko sponsora, ale kto wie - mówi Janusz Grula. Niepewny swoich występów w Łaszczowie jest najlepszy snajper Korony Mariusz Kycko. Wychowanka zamojskiego Hetmana chętnie widziałaby w swoich szeregach Tomasovia, do rozmów włączył się także Spartakus. Sam zawodnik wyraża chęć pozostania w Łaszczowie. - Podjął pracę w Zamościu i nie mógłby trenować codziennie w Tomaszowie. Zżył się z drużyną i nie pali się do przeprowadzki - Grula tłumaczy popularnego \"Kycę”. Trenerze, gdzie pan, tam ja - deklaruje zawodnik.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama