Za sprawą Roberta Sulkiewicza, pomysłodawcy i organizatora Festiwalu Muzyki i Tradycji Klezmerskiej na pięć dni odżyje opuszczona kamienica przy ul. Senatorskiej w Kazimierzu Dolnym. - Przy drzwiach wejściowych pojawią się charakterystyczne szyldy z napisami w języku jidysz, jakich pełno było w Kazimierzu przed wojną - mówi Bożena Gałuszewska, dyrektor artystyczny festiwalu, która klucze od kamienicy otrzymała od Severyna Aschkenzego.
W kamienicy \"Po Klezmerami” (tak nazwali ją organizatorzy”) zobaczymy projekcje filmów, spektakle i koncerty. Prof. Monika Adamczyk-Garbowska z UMCS zaprezentuje książkę \"Kazimierz vel Kuzmir. Miasteczko różnych snów”.
Na potrzeby festiwalu kamienica została posprzątana, podłączono prąd, widownia w sali z pięknymi sklepieniami pomieści 60 widzów. To tu Henryk Talar przeczyta fragmenty prozy Singera.
- Najbardziej niezwykłe jest to, że w filmie \"Jidl mitn fidl” (\"Jidl gra na skrzypcach”) z 1936 roku zobaczycie podwórko naszej klezmerskiej kamienicy. To przez nie zajrzycie do maleńkiego sztełt na wielki targ - cieszy się Sulkiewicz. (sz)
Reklama













Komentarze