Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kupcy zza płotu muszą odejść

Popularny targ przy ul. Wileńskiej zostanie ogrodzony. Kupcy sprzedający na chodnikach będą musieli zwinąć stragany. Są więc niezadowoleni. W obronę wzięła ich większość mieszkańców osiedla.
Andrzej Lewandowski, mieszkaniec osiedla Mickiewicza, jest zadowolony z targowiska w obecnej formie. Nie chce zmian. - Mieszkam po przeciwnej stronie ulicy i często zaglądam na targ. Boję się, że po zmianach połowa sprzedawców zniknie. Po co takiemu, co handluje letnimi bucikami, wynajmować budkę na cały rok? Będzie jak w Łęcznej. Mieli targowisko w starym stylu. Wymyślili, że zrobią w nowym. I teraz połowa stołów jest pusta. - Na obrzeżach stoją rolnicy, a w środku handlarze z miasta - dodaje pani Alicja z ul. Zana. - To u rolników można tanio kupić świeże warzywa i owoce. Ogrodzenie stawia LSM. Przedwczoraj pracownicy administracji rozpoczęli pomiary. - Założenie było takie, żeby targ odbywał się na straganach pod dachem - mówi Jan Gąbka, prezes Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Tymczasem targ rozrósł się, wyszedł poza dozwolone ramy. Handlowcy podchodzą pod bloki, wchodzą na ulicę, trawniki. Z handlu zrobiło się mydło i powidło, więc trzeba to uporządkować. Kupcy z Wileńskiej rozmawiają chętnie, ale anonimowo. W miejscu, gdzie ma stanąć wysoki płot, rozłożył swój kram mężczyzna w średnim wieku. - Sprzedaję tylko w sezonie, płacąc niemało, bo 15 zł placowego za dobę - mówi. - Nie opłaca mi się na stałe wynajmować budki na terenie targu. Obok niego inny sprzedaje warzywa. - Jestem mieszkańcem tego osiedla, a przy okazji handluję - mówi zdenerwowany. - Prezes spółdzielni wyrzuca w błoto 100 tys. zł na ogrodzenie. Po co? Chce zrobić getto? Ci, którzy handlują na środku targu, są zadowoleni, bo pozbędą się konkurencji. - W końcu będzie porządek - zacierają ręce. Kupcy z chodników zastanawiają się, czy znajdzie się dla nich miejsce za płotem. - Nie wiem, czy przyjadę, jak postawią ogrodzenie. To będzie zależało od wysokości placowego - zastanawia się jeden z nich. Wygląda na to, że handlarze z obrzeży będą się musieli pożegnać z ulicą Wileńska. Na wolne stanowiska za ogrodzeniem raczej nie mają co liczyć. - Czy do wiadra można nieskończenie nalewać wody? - pyta retorycznie prezes Gąbka. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama