Od zwycięstwa 1:0 nad rezerwami warszawskiej Legii Orlęta z Radzynia rozpoczęły okres przygotowań do pierwszych, historycznych występów na boiskach trzeciej ligi. - Wystawiłem dwie jedenastki, ale nie traktowałbym tego jako sparingu. Raczej jako solidną jednostkę treningową. Rezerwiści Legii to młodzi i ambitni chłopcy, którzy w każdym meczu chcą się pokazać szkoleniowcom pierwszego zespołu. Ale moi podopieczni zaprezentowali się lepiej - podkreśla trener Orląt Marek Majka.
W sprawdzianie z Legią zadebiutował pozyskany z Podlasia Biała Podlaska Krzysztof Stężała. - Zagrał dobrze, na zero. W drugiej połowie zdecydowałem się na Marcina Krupę. Proszę się nie sugerować brakiem Artura Dadasiewicza, bo to ważny element naszego zespołu, podstawowy bramkarz - wyjaśnia szkoleniowiec. - Jego pozycja jest niezagrożona, a młode \"wilki” długo jeszcze będą mogły zgłaszać się do Artura po naukę. Dadasiewicz będzie łączył obowiązki golkipera z funkcją II trenera i szkoleniowca bramkarzy.
Zawiedli się ci, którzy oczekiwali na pierwszym sparingu nowych twarzy. - Na razie nie widzę możliwości wzmocnień. Bo wzmocnić mógłby nas piłkarz z przynajmniej drugoligową przeszłością, a na takich nas nie stać. Nie wykluczam za to uzupełnień składu. Nie jest tajemnicą, że interesują nas przede wszystkim młodzieżowcy i takich będziemy poszukiwać - zdradza Marek Majka. Zabrakło również Damiana Pietronia i Łukasza Trocia. - Damian wznowił zajęcia po kontuzji i chciałem go jeszcze oszczędzić, Łukasz Troć nadwerężył staw skokowy i musi odpocząć - mówi trener. W przygotowaniach do nowego sezonu nie weźmie udziału Marcin Dziewulski. - Marcin woli zostać strażakiem, rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron - kończy radzyński szkoleniowiec. (greg)
Komentarze