Reklama
W jeziorze Piaseczno odkryto groźną dla zdrowia salmonellę. Wczoraj sanepid zakazał kąpieli w jednym z dwóch tamtejszych kąpielisk – przy Ośrodku Wypoczynkowym Akademii Rolniczej. Jednak na brzegu tabliczek z zakazem kąpieli raczej nie będzie. Spór idzie o to, kto ma je postawić. – W drugim kąpielisku przy ośrodku Jagoda woda jest czysta, można się kąpać – dodaje Jerzy Kowalczyk, rzecznik sanepidu. – Będziemy obserwować sytuację. Salmonella może się rozprzestrzenić na całe jezioro. Ale akwen może sam się szybko oczyścić. Ostrzegam jednak, kąpiel w zakażonym zbiorniku grozi np. poważnymi zaburzeniami układu pokarmowego.
O takie zakażenie może być nad Piasecznem łatwo. Ludzie nie dowiedzą się o zagrożeniu, ponieważ tabliczek z zakazem kąpieli na brzegu raczej nie będzie. Nikt nie czuje się za to odpowiedzialny. Kierownik ośrodka Ziemowit Barański mówi, że plaża przy ośrodku AR oraz jezioro należą do gminy. A Zygmunt Ogórek, wójt gminy Ludwin, w której leży Piaseczno, twierdzi, że to nie jego sprawa. – Właścicielem terenu jest Agencja Nieruchomości Rolnych. Jeżeli agencja przekaże nam teren, o co się staramy, wtedy będziemy stawiać tabliczki.
W agencji odbijają piłeczkę. – Właśnie piszę do sanepidu, że poinformowanie ludzi to nie mój obowiązek – mówi Jan Kowalczuk, dyr. oddziału terenowego agencji. – Woda w jeziorze jest wydzierżawiona Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu. To związek powinien postawić tabliczkę.
Wędkarze nie mieli szans wypowiedzieć na ten temat. W PZW nikt wczoraj nie odbierał telefonu.
Reklama













Komentarze