Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

\"Pożar w Kwaśniewicach”

Czym słynie podlubelski Wojciechów nikomu wyjaśniać nie trzeba. Zatłoczone dziś miasto gościło wielu wytwórców nie tylko ludowych wyrobów. Przedmioty artystycznego kowalstwa - to oczywiste, ale i koszyki wiklinowe, obrazy, ceramika... Wymieniać by można było długo, a chcę szybko dojść do głównego dla mnie punktu programu, czyli występu zespołu \"No To Co”. Równo za rok zespołowi stuknie czterdzieści lat. To sporo, prawda? Mimo tego, z siedmioosobowego składu, na estradzie stawili się dziś czterej muzycy słynnej kiedyś Grupy Skifflowej Piotra Janczerskiego, który jeszcze jako śpiewający konferansjer \"Niebiesko-Czarnych” zasłynął właśnie \"Pożarem w Kwaśniewicach”. Jerzy Krzemiński, Jan Stefanek, Aleksander Kawecki i Jerzy Rybiński wraz z dokooptowanym organistą Butrymem, zaśpiewali kilka ludowych utworów przerobionych na instrumentarium elektryczne oraz wielkie swoje przeboje. Był więc \"Nikifor”, \"Po ten kwiat czerwony”, \"Kocham moje miasto”, \"Ach Franka, Franka”, \"Inne kwiaty” zaśpiewane po angielsku i \"Te opolskie dziouchy”. Zabrakło tylko \"Gwiazdki z nieba”, ale tylko tej ujętej w cudzysłów, bo koncert był bardzo udany. Gdyby jeszcze sam Piotr Janczerski oraz ewentualnie Bogdan Borkowski i Jerzy Grunwald pojawili się na estradzie... Rzadko takie reaktywacje grup dawnych się udają - ta próba się powiodła. Dymy na fotografii dotarły na estradę prosto z Kwaśniewic.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama