Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Głosowanie nadal w ciemno

Radni będą musieli wziąć z IPN zaświadczenia, czy współpracowali z dawną Służbą Bezpieczeństwa. Ale przeszłości kandydatów na rajców nie poznamy przed jesiennymi wyborami.
W wyborach wystartują tysiące kandydatów. Ostatecznie do rad gmin czy miast wejdzie ok. 50 tysięcy. Instytut Pamięci Narodowej może mieć problem z obsłużeniem takiej armii ludzi. – Kandydaci na radnych będą musieli przedstawić jedynie potwierdzenie złożenia podania do IPN o odpowiednie zaświadczenie – mówi Arkadiusz Mularczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości i autor projektu zmieniającego ustawę o lustracji. Zaświadczenia z IPN dostaną tylko osoby, które wygrają wybory. Zostaną one podane do publicznej wiadomości. Jednak idący do urn wyborcy nie będą wiedzieli, czy kandydat współpracował z tajnymi służbami PRL, czy też nie. – Być może konieczność publikacji zaświadczeń zadziałała prewencyjnie i wiele takich osób zrezygnuje z kandydowania – dodaje poseł Mularczyk. – Szkoda że wyborcy nie będą mieli szansy poznać przeszłości kandydatów. Głosując, chciałbym wiedzieć, czy mój kandydat ma coś na sumieniu – mówi Tomasz Białopiotrowicz, prawicowy radny, któremu IPN przyznał status pokrzywdzonego. Obok radnych o zaświadczenia do IPN będą musieli wystąpić także wójtowie, burmistrzowie, prezydenci, starostowie, marszałkowie, członkowie zarządu powiatu i województwa. (rp, pap)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama