Miasto na widelcu
Biorąc pod uwagę turystyczne aspiracje Zamościa, tutejsza baza gastronomiczna prezentuje się skromnie. W rejonie Starego Miasta naliczyliśmy ledwie 20 lokali. Na szczęście ilość nie przechodzi w jakość.
- 31.07.2006 09:08
- W ostatnich latach zdecydowanie się poprawiło. Za niezbyt wygórowane ceny można posmakować dań z wysokiej półki. Typowo zamojskiej kuchni nigdy nie było, ale ona zaczyna się tworzyć. Choćby w oparciu o wielokulturowe tradycje miasta - uważa Andrzej Kudlicki, właściciel biura podróży, które organizuje wypoczynek w rejonie Roztocza.
Zamojscy restauratorzy, nawiązują przede wszystkim do kultury włoskiej, która za sprawą architektury jest tu obecna na każdym kroku. Sztandarowe danie z Półwyspu Apenińskiego czyli pizzę można dostać w co drugim lokalu. Właścicielem jednego z nich jest zresztą rodowity Włoch, który przygotowując potrawy, od pewnego czasu uwzględnia lokalny koloryt.
- Nasze firmowe danie to Pizza Roztoczańska z dodatkiem borowików, podgrzybków, cebuli i czosnku. Oczywiście wszystko od miejscowych dostawców - podkreśla Luigi Tondelli, właściciel pizzerni \"La Campina”.
Jednak coraz więcej restauracji odcina się od kojarzonej z tanią garmażerią pizzy i stawia na tradycyjne polskie dania. Właśnie tam najlepiej szukać potraw charakterystycznych dla regionu.
- Jako najbardziej stylowy i najbardziej wysunięty na wschód hotel naszej sieci, mamy wręcz obowiązek dostosowania naszego menu do tutejszych obyczajów kulinarnych - mówi Dominika Ponahajba, kierownik gastronomii w hotelu \"Orbis - Zamojski”. Typowe dla hotelowej restauracji i ponoć całego Roztocza są dania z grzybami. Dlatego w menu nie zabrakło zupy borowikowej i kurkowej, a dumą szefowej kuchni są polędwiczki w sosie kurkowym. Jednak posiłek w restauracji najbardziej prestiżowego hotelu w mieście to wydatek nie na każdą kieszeń. Za wykwintny obiad zapłacimy tu około 100 złotych, a zwykły schabowy z ziemniakami będzie kosztował połowę tej ceny.
Mniej zasobni powinni zajrzeć do odległej o kilkaset metrów restauracji hotelu \"Renesans”, która serwuje typowe dla kuchni polskiej obiady już za 15 złotych. Może nie są tak wykwintne jak w \"Zamojskim”, ale z pewnością bardziej obfite. - Wszystko zorganizowane jest na zasadzie szwedzkiego stołu. Każdy kto wykupi obiad, może nałożyć na talerz tyle, ile uważa za stosowne - wyjaśnia Ewa Kozielewicz, szefowa kuchni w hotelowej restauracji.
Restauracja \"Muzealna” przy Rynku Wielkim jest nieco droższa. Przeciętny obiad kosztuje tam 25 złotych. Jednak lokal ten ma wysoką markę u smakoszy, bo stawia na własne oryginalne receptury. Wzięciem cieszą się przede wszystkim skrzydełka kurczaka z sosem czosnkowym i stek wołowy z sosem pieprzowym. Nie brakuje też typowych polskich przystawek, z gotowaną w piwie golonką na czele. Do podobnej kategorii pod względem ceny i jakości można zaliczyć restaurację \"Padwa”. Tamtejszą kuchnię doceniła nawet była para prezydencka Aleksander i Jolanta Kwaśniewscy, którzy podczas każdego pobytu w Zamościu stołowali się właśnie tam. W tym roku hitem szefa kuchni są placki po węgiersku z pikantnym mięsnym sosem.
Reklama
Komentarze