Reklama
Na piwko bez fajek
Zakaz palenia papierosów w restauracjach i klubach muzycznych - nad projektem takiej ustawy pracują właśnie posłowie PiS. Właściciele lubelskich pubów załamują ręce. - Duże lokale zorganizują specjalne palarnie. Ale małym grozi bankructwo - mówią.
- 01.08.2006 21:07
Pomysłodawcą nowego rozwiązania jest poseł Prawa i Sprawiedliwości Tadeusz Cymański, który niedawno... sam rzucił palenie. Pomaga mu prof. Witold Zatoński, szef Zakładu Epidemiologii i Przeciwdziałania Nowotworom Centrum Onkologii w Warszawie. To on stworzył ustawy o konieczności wydzielenia palarni w miejscach pracy oraz o ograniczeniach reklam tytoniu w środkach masowego przekazu. Obie obowiązują od kilku lat.
Autorzy nowej ustawy kończą zbierać ekspertyzy prawne i wyniki konsultacji społecznych. Chcą, żeby projekt trafił pod obrady Sejmu tuż po wakacjach.
- Wiele krajów, w których jest mnóstwo palaczy, już takie rozporządzenie wprowadziło - mówi Jarosław Żaczek, poseł PiS z naszego regionu. - Chodzi przede wszystkim o zdrowie i komfort osób niepalących. Ja sam nigdy nie paliłem, a często byłem w towarzystwie osób, które to robiły. Z własnego doświadczenia wiem, że przyjemniej jest siedzieć w pomieszczeniu, w którym nie unosi się dym papierosowy.
Przyznają to nawet właściciele pubów i dyskotek. - Przecież osób niepalących jest znacznie więcej niż palących. Czemu mają siedzieć w kłębach dymu, skoro sami nie palą? - podkreśla Sebastian Mączka, menedżer lubelskiego klubu MC. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby wydzielenie stref, w których można palić. Na takie rozwiązanie już decydują się niektóre dyskoteki w naszym kraju.
To jednak kłopot dla właścicieli małych pubów i restauracji. - Przecież tam, gdzie jest cztery czy pięć stolików, trzeba by do tego celu adaptować jakieś inne pomieszczenie. Sporo małych lokali z powodu tej ustawy może upaść - mówi Radosław Adamek, właściciel pubu 4 Pokoje w Lublinie. - Bo klienci palący papierosy nie będą chcieli iść do klubu czy restauracji, gdzie palić nie można.
Reklama
Komentarze