Trener Modest Boguszewski nie mógł w sobotę liczyć na kontuzjowanych: Stefana Kucharzewskiego i Erwina Sobiecha, dwóch najbardziej doświadczonych piłkarzy.
Znowu szansę dostała młodzież. Wykorzystał ją na pewno Hubert Kotowicz, który w 25 minucie popisał się kapitalnym strzałem z ponad 20 metrów. Zawodnik wypożyczony z Górnika Łęczna huknął w samo okienko i Piotr Hajduk był bez szans.
Wydawało się, że goście dowiozą korzystny rezultat do przerwy. Niestety moment dekoncentracji w końcowych sekundach pierwszej części spowodował, że dostali gola do szatni. Z rzutu wolnego dośrodkował Kamil Walaszczyk, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Patryk Kapuściński i doprowadził do wyrównania.
Ta bramka wyraźnie dodała miejscowym animuszu. Po zmianie stron bliski szczęścia po strzale bezpośrednio z rzutu wolnego był Walaszczyk, ale Mateusz Oszust nie dał się zaskoczyć. Później niezłą szansę na gola miał Bartosz Madeja. Ponownie na posterunku był jednak bramkarz ekipy z Lublina. W 88 minucie były golkiper Motoru Lublin nie mógł już nic poradzić i po raz drugi w sobotę musiał wyciągać piłkę z siatki.
Akcję rozpoczął wszędobylski Walaszczyk, odegrał do Kapuścińskiego, a ten świetnie podał w pole karne do nadbiegającego Tomasza Kasperkowicza. Ten ostatni efektownym szczupakiem zdobył gola na wagę trzech punktów dla Karpat. Dzięki temu krośnianie odskoczyli od Lublinianki na 10 punktów i raczej nie muszą się już obawiać o utrzymanie na trzecim froncie.
– Fatalne końcówki obydwu połów zaważyły na wyniku. Był moment w ostatnim kwadransie, że Karpaty opadły z sił i mogliśmy wtedy przyspieszyć, dograć parę piłek na pole karne rywali i próbować w ten sposób rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Tymczasem w końcówce daliśmy za dużo swobody Walaszczykowi i fatalnie to się dla nas skończyło – powiedział po meczu trener gości Modest Boguszewski.
Karpaty Krosno – Lublinianka Lublin 2:1 (1:1)
Bramki; Kapuściński (45), Kasperkowicz (88) – Kotowicz (25).
Karpaty: Hajduk – Chmielowski, Zych, Kolbusz, Kapuściński, Jęczkowski, Popielarz, Madeja (85 Stanisz), Walaszczyk, Telesz (71 Honkisz), Kozubal (81 Kasperkowicz).
Lublinianka: Oszust – Kwiatkowski (63 Kanarek), Kursa, Mazurek, Ręba, Czułowski (85 Ścibior), Kozieł, Gawrylak, Kotowicz, Walaszek (69 Janowski), Majewski.
Żółte kartki: Kozubal – Kozieł, Gawryluk.
Sędziował: Rafał Greń (Rzeszów). Widzów: 400.Zwycięstwo z Izolatorem i nieco pechowa porażka z Lublinianką. Patrząc na poprzednie spotkania Podlasie rozpoczęło maj całkiem przyzwoicie. Niestety w przysłowiowym meczu o sześć punktów bialczanie ulegli u siebie Orłowi Przeworsk 1:2
Już pierwsze minuty zapowiadały, że sobotni pojedynek będzie dla gospodarzy bardzo trudny. Zawody trwały ledwie kilka minut, a już Łukasz Chojak miał ręce pełne roboty. Najpierw odbił strzał Michała Słysza, a po chwili wyszedł obronną ręką z pojedynku, z Krzysztofem Weresem. W 13 minucie bramkarz gospodarzy nie mógł już nic poradzić i Tomasz Walat otworzył wynik po strzale głową.
Od tego momenty podopieczni trenera Roberta Różańskiego starali się groźniej zaatakować i kilka razy im się udało. Najczęściej w dobrych sytuacjach znajdował się Kamil Kocoł. Mimo kilku prób nie zdołał jednak ani razu umieścić piłki w siatce.
Co nie udało się miejscowym zrobili gracze Orła. Paweł Zięba huknął do siatki z 20 metrów i sytuacja Podlasia ze złej zrobiła się beznadziejna. Szybko odpowiedział co prawda Patryk Romaniuk, który wpisał się na listę strzelców cztery minuty po wejściu na boisko. Później ekipa z Białej Podlaski naciskała, ale nie była w stanie uratować chociaż jednego punktu.
Kolejna porażka oznacza, że na sześć kolejek przed zakończeniem rozgrywek piłkarze trenera Różańskiego mają coraz mniejsze szanse na utrzymanie.
Podlasie Biała Podlaska – Orzeł Przeworsk 1:2 (0:1)
Bramki: Romaniuk (62) – Walat (13), Zięba (48).
Podlasie: Chojak – Skrodziuk, Mirończuk, Jarzynka, Konaszewski, Leśniak, Lesiuk, Wiraszka, Kocoł, Łukasiewicz (76 Magier), Sawtyruk (58 Romaniuk).
Orzeł: Karnas – Ostrzywilk, Sierżęga, Sykała, Jarosz, Kocur (76 Tworzydło), Karwacki (76 Majcher), Zagórski (46 Zięba), Weres (65 Walkowicz), Walat, Słysz.
Żółte kartki: Konaszewski, Leśniak, Kocoł, Wiraszka – Zagórski, Słysz.
Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 200.
Reklama
Porażki Lublinianki i Podlasia
Po dwóch zwycięstwach z rzędu piłkarze Lublinianki jechali do Krosna w bardzo dobrych humorach. Początek meczu z Karpatami też mogli zaliczyć do udanych, bo prowadzili 1:0. Niestety gospodarze wzięli się ostro do pracy i wygrali ostatecznie 2:1
- 10.05.2014 23:00
Reklama
















Komentarze