Szpital zapadł na chorobę naczyniową
Higieniczna zapaść w szpitalu. Pacjenci muszą mieć własne jednorazowe sztućce i kubeczki. Dobrze, by mieli... płyn do mycia naczyń. Powód? Placówka, mimo ostrzeżeń służb sanitarnych, nadal
ma kłopoty z ciepłą wodą.
- 08.08.2006 19:23
O tym, że kraśnicki szpital ma kłopoty z utrzymaniem czystości, bo kotłownia jest w takim stanie, że nie może zapewnić gorącej wody w kranach wszystkich oddziałów i zaplecza już pisaliśmy. Zimą dochodziły jeszcze kłopoty z ogrzewaniem pomieszczeń. Problem ma rozwiązać uruchomienie nowej kotłowni. O kotłowni też już było głośno, bo zmiana władz powiatu zaowocowała unieważnieniem przetargu na modernizację kotłowni oraz na zupełnie nowy pomysł na jej unowocześnienie. Pomimo że urzędnicy zajmują się problemem kotłowni, to nie zmienia faktu, że sanitarna sytuacja w szpitalu się pogarsza.
– Bulwersuje to, że pacjenci zgłaszający się na leczenie do szpitala muszą mieć ze sobą sztućce i naczynia na napoje, których w dodatku nie mają gdzie umyć. W kranach przy umywalkach w salach na niektórych oddziałach brakuje ciepłej wody. Chorzy myją naczynia w zimnej wodzie lub myją w umywalkach zainstalowanych w przedsionkach do WC, bez użycia profesjonalnych płynów do mycia naczyń. Należałoby w najbliższym czasie rozwiązać ten problem. Można wyposażyć kuchenki oddziałowe w dostateczną ilość sztućców i kubków, które byłyby myte i wyparzane z zachowaniem wymagań sanitarno-higienicznych – podkreśla Ryszard Wilczek, powiatowy inspektor sanitarny w Kraśniku.
Władze szpitala zapewniają, że te problemy ma rozwiązać nowa projektowana właśnie kotłownia.
– Kwestia przynoszenia przez pacjentów własnych sztućców, z tego co wiem, dotyczy większości placówek medycznych w Polsce. Nie chodzi o to, że szpital ich nie ma, ale czasami jedni chorzy chcą korzystać ze swoich, inni nie. Co do ciepłej wody. Już w tym roku problem z brakującą czasami ciepłą wodą zostanie rozwiązany – zapewnia Marek Kos, zastępca dyrektora SP ZOZ w Kraśniku.
Reklama













Komentarze