Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Uciekiniera złapaliśmy przy garach

Według policjantów ten przestępca to prawdziwy spryciarz. Raz uciekł z komendy powiatowej, a drugi raz z zasadzki. Nie dosięgły go nawet policyjne kule. Tymczasem my zastaliśmy go w domu. Gotował obiad dla córki.
Artur T. jest prawdziwą zmorą puławskich policjantów. Sąd skazał go na 40 godzin prac społecznych za drobne kradzieże. Jako, że nie odpracował kary, dostał w zamian 15 dni aresztu. Policjant zatrzymał go 19 czerwca i doprowadził na komendę. Zostawił samego tuż obok dyżurki. – Co miałem siedzieć i czekać. Wstałem i wyszedłem. Nawet nie musiałem biec – opowiada Artur T. Policjant za nie upilnowanie złodzieja dostał naganę. Kolejny raz policjanci zasadzili się na Artura T. 31 lipca pod jego domem. – Zauważyłem policjantów w nieoznakowanym radiowozie. Poznałem ich po rejestracji. Postanowiłem więc, że dojdę do domu od drugiej strony. Kiedy byłem już w pobliżu, usłyszałem krzyki. Rzuciłem się do ucieczki. Niewiele pamiętam, tylko tyle, że padło kilka strzałów – opowiada Artur T. Ale i tym razem udało mu się zbiec. O sprawie byłoby pewnie cicho do tej pory, gdyby nie list jaki Artur T. zamieścił w jednym z lokalnych tygodników. Wyraził w nim swoje oburzenie, że w jednym z artykułów nazwano go bandytą. Opisał dokładnie wydarzenia związane z próbami jego zatrzymania oraz zdradził gdzie pracuje. List przyniosła do redakcji jego matka. Ale te wskazówki to za mało dla lokalnej policji. – Nie chcemy działać w pośpiechu, który mógłby przyczynić się do tego, że znowu go nie złapiemy. Miejsce pracy sprawdzaliśmy wcześniej i już dawno tam go tam nie było. Matka z kolei nie należy do wiarygodnych źródeł informacji – tłumaczy Kazimierz Kula, zastępca komendanta policji w Puławach. Postanowiliśmy pomóc policjantom. Pojechaliśmy na ul. Romów, gdzie mieszka uciekinier. Jego drzwi wskazała nam dziewczynka bawiąca się na podwórku. Zapukaliśmy i otworzył nam... Artur T. – Moja mama pojechała na grzyby, więc musiałem zająć się córką. Mieliście szczęście, bo normalnie to ukrywam u znajomych – odparł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama