Do naszej redakcji zgłosiła się kolejna osoba, która przewróciła się na zanikającym stopniu na ul. Niemcewicza. Tym razem...z nogą w gipsie.
Beata Kowalska,Paweł Buczkowski
31.08.2006 14:28
Odbierałem telewizor z naprawy. Niosąc go na parking do samochodu pamiętałem o tym wystającym stopniu. Nic to nie dało. Rąbnąłem jak długi, a telewizor razem ze mną. Pękła obudowa odbiornika i moja noga - opowiada pan Piotr.
Zdjęcie rentgenowskie wykazało złamaną kość śródstopia. - Pięć tygodni mam chodzić w gipsie. Zamierzam wystąpić do sądu o odszkodowanie jak pan co rozwalił monitor - dodaje.
Przypomnijmy. Kilka miesięcy temu, w tym samym miejscu, przewrócił się i rozbił monitor komputerowy pan Andrzej Rene. Nogą zahaczył o przeszkodę i wyłożył się jak długi. O monitor rozciął sobie skórę twarzy, a jego sztuczna szczęka rozleciała się w drobny mak. Wylądował na pogotowiu.
Wypadek pana Andrzeja nie był jedyny w tym miejscu. Sprzedawcy z pobliskich sklepów mówią, że nie ma dnia, żeby ktoś się tutaj nie przewrócił. - Potykają się nawet młodzi ludzie - potwierdza Marian Wróbel, właściciel sklepu z odzieżą.
W tym miesiącu o \"zanikający stopień” potknęła się Joanna Dubieniecka. - Wywróciłam się, upadłam na twarz i pokaleczyłam nos - opowiada.
Problem zasygnalizowaliśmy Zarządowi Dróg Miejskich już kilka miesięcy temu. Dyrektor ZDM stwierdził wówczas że \"zanikający stopień to zwykły element architektury drogowej”. Dziś pojawiła się szansa, że sprawa wreszcie ruszy z miejsca.
- Została już powołana komisja do spraw oceny i rozwiązania tego problemu - mówi Wiesław Stolarski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Puławach Stolarski.
- Komisja wraz z kierownikiem budowy, projektantem i przedstawicielem Wydziału Programowania i Inwestycji Urzędu Miasta zastanowią się jak zniwelować ten stopień, żeby w tym miejscu poprawić bezpieczeństwo - tłumaczy Elżbieta Frais, kierownik Wydziału Nadzoru Komunalnego, Spraw Lokalowych i Działalności Gospodarczej UM.
Komentarze