Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śmierć w płomieniach

Oblał się benzyną, a potem podpalił. Mowa o 36-letnim mieszkańcu Tomaszowa. Mężczyzna zginął. Jego zwęglone zwłoki znaleziono niedaleko miejscowości Płazów w powiecie lubaczowskim.
Mieszkańcy wioski dowiedzieli się o tym wczoraj rano. Nie mogą dojść do siebie. – Widzieliśmy pożar, ale nikt nie przypuszczał, że zginął człowiek – mówi Teresa Zubrzycka, żona sołtysa Płazowa. – Nikt nie wierzy w tak straszne samobójstwo. Co zaszło? Ludzie toną w domysłach. W czwartek wieczorem mieszkańcy Płazowa zauważyli, że płonie nieużywana, ponad 36-metrowa strażacka wieża obserwacyjna na skraju wsi. Wezwano straż pożarną. – Ugasiliśmy pożar – mówi Ireneusz Trojnar, zastępca komendanta PSP w Lubaczowie. – Wśród zgliszcz było zwęglone ciało mężczyzny. Nie żył. Okazało się, że to zwłoki 36-letniego mieszkańca Tomaszowa, pracownika administracji leśnej. Niedaleko wieży stał należący do niego ford. Sprawą zajęła się lubaczowska policja i prokuratura. – Nie ma wątpliwości, że mężczyzna popełnił samobójstwo – zapewnia podinspektor Adam Weiss, naczelnik sekcji kryminalnej lubaczowskiej policji. – Wykluczyliśmy działanie osób trzecich. Co go pchnęło do tak desperackiego czynu? – Mamy pewne podejrzenia, ale na razie nie chcemy o tym mówić – mówi Weiss. – Dla dobra śledztwa. (BN)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama