Ministerstwu się nie śpieszy
Miasteczko holenderskie to projekt, który ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach w osiedlu Włostowice. Realizacja projektu miało Puławom przynieść też sławę, bo stalibyśmy się wzorem dla projektantów i inżynierów zajmujących się budową dróg z całej Polski.
- 15.09.2006 11:36
Na czym zamiana Włostowic w Holandię ma polegać? Między innymi na budowie ścieżki rowerowej, specjalnych, bezpiecznych skrzyżowań, progów spowalniających albo wysepek na jezdni. - Chcemy korzystać z doświadczeń krajów, które już stosują skuteczne rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo ruchu drogowego. W czasie wizyty w Holandii, byliśmy w mieście podobnej wielkości jak Puławy, gdzie w ciągu ostatnich 30 lat wydarzył się tylko jeden wypadek śmiertelny - mówił w grudniu ubiegłego roku Marek Wierzchowski z Ministerstwa Transportu i Budownictwa.
Wtedy plan budowy miasteczka został poprzedzony konsultacjami społecznymi z mieszkańcami Włostowic. Zwracali oni uwagę m.in. na dużą liczbę samochodów jeżdżących ul. Kazimierską czy konieczność wprowadzenia w niektórych miejscach ograniczeń prędkości.
Jednak od ubiegłego roku sprawa budowy w Puławach miasteczka wzorowanego na holenderskim, utknęła w martwym punkcie. - Wciąż nie dostaliśmy dokumentacji, którą miało przygotować Ministerstwo Transportu i Budownictwa - tłumaczy Wiesław Stolarski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich.
Dlatego już teraz wiadomo
że projekt nie zostanie zrealizowany w tym roku. Miejscy radni odebrali nawet z budżetu 377 tys. zł z 500 tys., które początkowo były przeznaczone na ten cel.
Projekt, jeśli uda się go wreszcie zrealizować w przyszłym roku, ma być finansowany w połowie z budżetów zarządców dróg,
a w połowie z kasy ministerstwa. Ma objąć teren ograniczony ulicami: Kazimierską, Włostowicką, Kilińskiego, Piękną, Powstańców Listopadowych, Ceglaną i Skowieszyńską.
Reklama













Komentarze