Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ekwiwalent za urlop i odprawa na otarcie łez

Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, którzy przegrają najbliższe wybory lub w ogóle w nich nie wystartują, nie będą mieli powodów do narzekań. Na pocieszenie każdy dostanie trzymiesięczną odprawę oraz ekwiwalent za niewykorzystane urlopy. Niektórzy mają szanse zainkasować okrągłe sumki.
Prezydent Zamościa zarabia miesięcznie ok. 9 tys. zł brutto, ale gdyby przegrał wybory, z kasy miasta zostanie mu wypłacone \"zaledwie” 18 tys. zł. Dlaczego? Bo według Ustawy o pracownikach samorządowych, trzymiesięczna odprawa nie może przekroczyć 20-krotności najniższego wynagrodzenia (wynosi ono ok. 899 zł brutto). Po ok. 18 tys. zł wezmą także - jeśli przegrają w wyborach - burmistrzowie m.in. Biłgoraja, Toma-szowa Lub. i Hrubieszowa (każdy z zarabia ponad 7 tys. zł brutto). Szczęściarze. Ich zastępcy nie otrzymają na otarcie łez ani grosza. - Regulują to przepisy - mówi Janina Giecko z działu kadr Urzędu Miasta w Zamościu. - Odprawy należą się tylko tym samorządowcom, którzy zwyciężyli podczas poprzednich wyborów. Ich zastępców powołanych na stanowiska to już jednak nie dotyczy. Wójtowie z naszego regionu także nie będą mieli powodu do narzekań. Już czekają na nich okrągłe sumki. Niektórzy z nich mają szanse zainkasować nawet po 18 tys. zł. Dotyczy to na przykład Tomasza Pańczyka, wójta Sułowa (zarabia ok. 6,2 tys. zł), czy Mieczysława Borowskiego, wójta Biłgoraja (dostaje ok. 7 tys. zł). Wielu naszych włodarzy może liczyć także na ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy. Prezydent Zamościa ma zaległych 8 dni za 2005 r. oraz 26 za 2006 r. Gdyby go nie wykorzystał, dostanie kilka tysięcy zł. Dlaczego nie wypoczywał? - Tak się złożyło - ucina Marcin Zamoyski. - Zamierzam jednak wykorzystać znaczną część urlopu w okresie przedwyborczym. Nie tylko prezydent Zamościa ma zaległości urlopowe. Janusz Rosłan, burmistrz Biłgoraja chomikuje jeszcze 16 dni, a np. Tomasz Pańczyk 9. Nie dotyczy to jednak wszystkich. Ryszard Bartosz, burmistrz Tyszowiec wykorzystał już cały tegoroczny urlop. Przynajmniej teoretycznie. - Przez 3 lata tak naprawdę byłem na urlopie tylko 6 dni - tłumaczy. - Brałem wolne i normalnie pracowałem w urzędzie. Nie mam zastępcy, a roboty nigdy nie brakuje. Dlatego zaległości pana Zamoyskiego mnie nie dziwią. (AK) Chomikują i nic im nie grozi Inspektorzy pracy nie mają możliwości dyscyplinowania samorządowców \"nadmiernie” gromadzących urlopy. Karać mandatami mogą wyłącznie w takich przypadkach, gdy prezydent, burmistrz lub wójt starał się o urlop, ale przewodniczący rady nie udzielili mu go bez podawania istotnych przyczyn.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama