Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ubezpiecz samochód, którego nie masz

1121 zł - tyle puławski inspektorat PZU zażądał za ubezpieczenie auta od mieszkańca Puław. Problem w tym, że mężczyzna nigdy samochodu nie miał.
Druk z kwotą do zapłaty mieszkaniec Puław dostał pocztą kilka dni temu. - Byłem w szoku. Według pisma byłem rzekomym właścicielem renaulta 19. A przecież ja nigdy nie miałem żadnego samochodu - oburza się Miazga. Na piśmie, oprócz marki samochodu, znalazły się wszystkie jego dane z numerem PESEL i NIP. - Mogło się zdarzyć tak, że dotarła do nas umowa kupna-sprzedaży samochodu z nazwiskiem i adresem tego pana. Jeśli okaże się, że są to fałszywe dane, sprawę skierujemy do prokuratury - tłumaczy Marzena Zając, dyrektor puławskiego inspektoratu PZU. - Ale sprawdzimy dokładnie ten przypadek, bo być może pomyłka wynikła z innego powodu - zapowiada pani dyrektor. Po zbadaniu sprawy, PZU przyznał się jednak do błędu. - Okazało się, że winę za całe zamieszanie ponosi nasz pracownik. Ten pan co prawda nie zawierał z nami umowy na ubezpieczenie samochodu, ale jest naszym klientem. Osoba, która wprowadzała dane, pomyliła go z osobą o identycznym imieniu i nazwisku. Natychmiast wyślemy do niego przeprosiny - mówi Marzena Zając. W Biurze Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych dowiedzieliśmy się, że podobne sprawy ciągle się zdarzają, choć jest ich coraz mniej. - Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Na szczęście ten pan nie został narażony na jakąś realną stratę finansową. Zdarzało się jednak, że do niewłaściwej osoby dochodziły informacje o stanie konta bankowego kogoś zupełnie innego. To pokazuje, jak ważna jest ochrona danych osobowych - mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy GIODO. Policja wysłała Janowi Wasilowi z Kawęczyna powiadomienie, że ma odebrać fiata 126p ze strzeżonego parkingu. I dodatkowo zapłacić za holowanie i OC. Samochód wcześniej został odebrany pijanemu kierowcy. Tymczasem mężczyzna auto sprzedał przed dwoma laty. Maluch miał już nawet nie drugiego, a trzeciego właściciela. Ale mimo to, w elektronicznej ewidencji, był nim nadal Jan Wasil. Sprawa wyszła na jaw na początku tego roku po naszych artykułach. (atj)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama