Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pole to nie plac zabaw dla dzieci

Przybywa dzieci ciężko okaleczonych przez maszyny rolnicze. Rodzice nie dostają z KRUS odszkodowań, ponieważ ich potomstwo nie jest ubezpieczone. Nie jest, bo takie są przepisy. Wczoraj, w tzw. Deklaracji Lubelskiej, lekarze zaapelowali o zmianę prawa. Co najmniej pół tysiąca dzieci z lubelskich wsi ulega rocznie bardzo ciężkim urazom. Jednak dla KRUS zjawisko nie istnieje.
- Nikt nam wypadków nie zgłasza, ponieważ od 2004 roku nie wypłacamy dzieciom odszkodowań. Weszło nowe prawo, dostosowane do unijnego, wykluczające dzieci z ubezpieczenia od wypadków w rolnictwie - wyjaśnia Elżbieta Łukasik, specjalista ds. prewencji i rehabilitacji w KRUS w Lublinie. - Radzimy rodzicom, by ubezpieczali dzieci w firmach ubezpieczeniowych i tam w razie nieszczęścia starali się o odszkodowania. Wczoraj zakończyło się w Lublinie sympozjum w Instytucie Medycyny Wsi z udziałem przedstawicieli KRUS, inspekcji pracy oraz lekarzy. - Na zakończenie chcemy uchwalić Deklarację Lubelską. Będzie w niej postulat wprowadzenia dla dzieci ubezpieczeń od wypadków w rolnictwie - powiedział nam w trakcie spotkania prof. Jerzy Zagórski z IMW. Jednym ze zwolenników takiego ubezpieczenia jest prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Mówi, że do jego kliniki trafiają najcięższe przypadki. I że jest ich coraz więcej. - Chłopcu stojącemu na traktorze podłączonym do roztrząsacza obornika, maszyna wyrwała nogę, pachwinę i członka - profesor Osemlak podaje przykłady. - Inny, dwuletni chłopiec był pod opieką dziadka, który przerzucał zboże z przyczepy na strych stodoły. Wsypywał ziarno do specjalnej rury napędzanej elektrycznie zakończonej ślimakiem podobnym do maszynki do mięsa. Maluch włożył tam rączkę. Maszyna oberwała ją aż przy ramieniu. Ewa Stępień

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama