Reklama
Nikt nie zginął, przestępstwa nie było
Prokuratura uważa, że wadliwe zamontowane słupków na puławskim basenie, przez co dwoje dzieci groźnie się potłukło, nie jest przestępstwem. Sprawą zajmie się być może Sąd Grodzki. Wykonawcy słupków może grozić areszt lub grzywna.
- 03.11.2006 16:30
O wypadku na basenie MOSiR pisaliśmy w czerwcu. Wszystko stało się podczas zawodów pływackich. Już na rozgrzewce jeden ze słupków startowych załamał się pod młodą zawodniczką z Zamościa. Na szczęście dziewczynka tylko się poobijała. Organizator nie przerwał jednak zawodów, a już podczas nich doszło do drugiego wypadku. Słupek załamał się pod nastolatkiem z Lublina. Chłopiec wpadł do wody, poturbował się i skaleczył biodro.
Sprawą zajęła się puławska prokuratura. - Postępowanie przygotowawcze było prowadzone w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Nie stwierdzono znamion takiego przestępstwa - mówi prokurator Eleonora Gnyś.
Jednocześnie prokuratura uznała, że uchybienia powstałe podczas instalacji słupków mogą być przedmiotem rozważenia jako wykroczenie. Dlatego sprawa zostanie teraz skierowana do policji, która może ją wnieść do Sądu Grodzkiego. Za wadliwe wykonanie urządzeń, które wywołuje stan niebezpieczny dla życia lub zdrowia człowieka, grozi kara aresztu albo grzywny.
Wiadomo już, kto jest odpowiedzialny za zamontowanie słupków, które miały zbyt krótkie śruby mocujące. Tuż po wypadku, kiedy staraliśmy się ustalić kto je montował, dwie firmy zrzucały winę nawzajem na siebie. Po zbadaniu sprawy przez prokuraturę okazało się, że bezpośrednim montażem słupków zajmowała się firma Florexpol.
(pab)
Reklama













Komentarze