Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lublin nie musi być wiochą

Jak ściągnąć do miasta inwestorów, jak promować miasto, czy obecny prezydent dobrze wywiązuje się z obowiązków - to część tematów z dzisiejszej debaty kandydatów na prezydenta Lublina. Do hotelu Victoria przyszło siedmiu kandydatów, trzech się nie stawiło. Spotkanie zorganizował Lubelski Sejmik Gospodarczy oraz Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej.
- Najpierw zlikwiduję biuro promocji. Nie widać efektów jego działań. W Lublinie nie ma ringu bokserskiego, choć kosztuje tylko 22 tys. zł, a zawody przyciągają masę ludzi. Najprostsza decyzja urzędników trwa długo, zwykli ludzie nie mają szans prowadzić działalności gospodarczej. - Pieniądze z Unii Europejskiej nam miasta nie posprzątają. To wymaga aktywności służb miejskich. Prowadziłam biznes i wiem, że w Lublinie nie opłaca się inwestować. Trzeba stworzyć odpowiednie warunki i udogodnienia dla przedsiębiorców. - W kilkanaście miesięcy zredukujemy bezrobocie. Warunkiem rozwoju przedsiębiorczości jest dostępność komunikacyjna oraz plan zagospodarowania przestrzennego. Dzięki mojemu wyjazdowi do Chin lubelskie firmy nawiązały kontakty z tamtejszymi firmami. - Chcemy skończyć z mentalną wiochą w Lublinie. Żeby Lublin był bramą Wschodu, trzeba rozwijać przemysły kultury, biopaliwa, kontakty z Ukrainą. Lublin potrzebuje wystrzałowych imprez, np. Festiwalu Kultury Staropolskiej. - Nie mam zamiaru jeździć po całym świecie. Chcę, żeby Lublin rozwijał się dynamiczniej, był przyjazny inwestorom, miał przyzwoity stadion. Przedsiębiorcy muszą wiedzieć, że czekają na nich przygotowane tereny pod inwestycje. Lublin będzie elegancki, czysty, wesoły. - Chwała ustępującemu prezydentowi za podróże do Chin i Meksyku. Dzięki temu o Lublinie w ogóle ktoś wie. Głównym przemysłem powinna być turystyka, trzeba też postawić na sport. Źle się dzieje w urzędzie, jeśli na prostą decyzję czeka się dłużej niż trwa później budowa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama