Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co wolno ochroniarzowi

Wybuchających od czasu do czasu sprzeczek i awantur w supermarketach pomiędzy ochroną a klientami obrażonymi posądzeniami o kradzież byłoby zapewne mniej, gdyby obie strony lepiej znały swoje prawa.
Nieprzyjemna sytuacja może się zdarzyć każdemu, nawet najbardziej uczciwemu klientowi. Posądzenie o kradzież może wynikać z różnych względów - począwszy od nadgorliwości ochrony, przez złośliwość, po nieświadomą prowokację ze strony klienta. Jaki by powód był, powinniśmy pamiętać, że ochrona ma prawo interweniować - ale nie jest wszechwładna. My, jako konsumenci, i po prostu obywatele, też mamy swoje prawa. Warto o nich pamiętać, jeśli ochronie zaczyna się wydawać, że jest policją. Bo nią nie jest i nie ma takich uprawnień. Zaglądanie do torebek czy siatek to coś, co zdarza się chyba najczęściej. Pamiętajmy, że nie musimy się na to godzić. Możemy, jeśli jesteśmy traktowani w odpowiadający nam sposób - czyli grzecznie i uprzejmie. To jest jednak nasza dobra wola, i jeśli nie chcemy współpracować, to nie musimy. Nie musimy też podawać swoich danych osobowych ani okazywać dokumentów. Ochrona ma za to prawo (zresztą tak, jak każdy obywatel) zatrzymać osobę, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że dokonała ona kradzieży. I po zatrzymaniu przekazać do dyspozycji policji. Tylko policjanci mają prawo legitymować klienta sklepu, ewentualnie przeszukać jego torbę czy reklamówkę albo bagażnik samochodu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama