Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Masz ci los...

Stanisław Kuś ma szczęście w grach hazardowych. W losowaniu wygrał... mandat radnego. O jego zwycięstwie zadecydował ślepy los. A wyborcy jego głównej kontrkandydatki wciąż liczą na dogrywkę...
Stanisław Kuś mieszka w Dąbrówce koło Kazimierza. Radny dwóch ostatnich kadencji, żeby powalczyć o trzecią, musiał się nieźle namęczyć. - A trochę zaniedbałem tę kampanię. Jakoś tak się złożyło, że ani mama, ani brat, ani nawet córka nie poszli do wyborów. Dlatego myślałem, że już przepadłem - opowiada Stanisław Kuś. W jego wsi o jeden mandat radnego gminy Kazimierz walczyło czterech kandydatów. A ostateczna walka rozegrała się między dwójką, która zdobyła równo po 56 głosów. W takiej sytuacji w okręgach jednomandatowych o zwycięstwie decyduje losowanie. Najpierw komisja jeszcze raz przeliczyła wszystkie głosy. Kiedy okazało się, że wszystko jest w porządku, przysłowiową \"sierotką” został najmłodszy z członków Miejskiej Komisji Wyborczej w Kazimierzu. - Włożyliśmy dwie karteczki z nazwiskami do nieprzezroczystych kopert. I wylosowaliśmy - opowiada Renata Maciejczyk, przewodnicząca komisji. - Wszystko działo się ok. godz. 6 nad ranem z niedzieli na poniedziałek. Zapewne dlatego żaden z pełnomocników wyborczych komitetów nie przyjechał na miejsce. Ale zapraszaliśmy ich telefonicznie - zaznacza Maciejczyk. Z goryczą porażki musiała się pogodzić kontrkandydatka Kusia. Chociaż jej wyborcy wciąż nie mogą uwierzyć, że przegrała. - Codziennie dzwonią i nakłaniają, żebym starała się o dogrywkę. Ale przecież ordynacja tego nie przewiduje - mówi Małgorzata Wicha. - A najbardziej było mi szkoda, jak usłyszałam, że kilka głosów na mnie było nieważnych, bo ktoś zamiast krzyżyka postawił ptaszek - wzdycha Wicha.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama