Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sylwestrowe fajerwerki

Sztuczne ognie nie są zabawką dla dzieci!
Od dobrych kilku lat witamy Nowy Rok błyskiem i hukiem sztucznych ogni. Wraz z coraz lepszym zaopatrzeniem w ten towar, a także zróżnicowaniem cen, petardy i race zyskują na popularności. Ale by radość dla oka nie skończyła się wizytą na pogotowiu, fajerwerki powinni odpalać dorośli. - Dzieciom petard nie sprzedajemy, nie ma takiej możliwości - zastrzega Mirosław Słowiński z lubelskiego sklepu Gascolt. - Dla najmłodszych mamy tak zwane \"strzelające diabełki” za złotówkę. Rzuca się je na podłogę i strzelają. Ale nie ma w nich prochu, są bezpieczne. Wszystkie pozostałe race, petardy mamy tylko dla dorosłych i skrupulatnie tego przestrzegamy. Jak mówi Słowiński, można kupić produkty za 2 zł i za 400 zł. To zależy od tego, w jakim miejscu chcemy je wystrzelić, ile potrzebujemy na to czasu i nawet jakich efektów oczekujemy. Jeśli chcesz 50 zł puścić z dymem, możesz kupić: * zestaw wielostrzałowy za 25 zł.. Po odpaleniu lontu następuje po sobie 7-12 strzałów, których efektem są wielobarwne kule. Wybuch następuje po ok. 12 sek., choć jak informuje M. Słowiński w sklepie długość lontu można wydłużyć (czyli opóźnić czas wystrzału). * rzymskie ognie (są już od 3 zł). Jeśli kupimy za 20 zł z jednej rurki będzie 8 wystrzałów - kul, z których później powstanie złoty deszcz * 2 rodzaje fontann za 5 zł. - Jaki jest czas tej radości? Na przykład w zestawie za 25 zł jeden wystrzał trwa ok. 3 sekund. Płonący wulkan to efekt ok. 1 minuty. Czyli w ciągu ok. 2 minut nasze 50 zł idzie w niebo... Ci, których na to stać, albo organizują większe imprezy, kupują zestawy nawet za 300-400 zł. Choć i w tych za 150 zł jest rozmaitość barw, kształtów i czasu trwania świetlnego przedstawienia. - Na przykład w zestawie za 140 zł znajdą się rakiety, fontanny, wyrzutnie, ale na życzenie klienta możemy skompletować inne rodzaje petard - mówi Słowiński. Race są również dostępne w samoobsługowych marketach i na ulicznych straganach. Wprawdzie większości petard dzieciom nie powinno się sprzedawać, ale jak jest naprawdę każdy wie. Tymczasem dla bezpiecznego odpalenia rac potrzebna jest dokładna instrukcja i to nie w języku chińskim... - Mamy wydrukowane ulotki z instrukcją i każdego informujemy o tym, jak powinien się obchodzić z petardami. Dzieciom nie sprzedamy - podkreśla Słowiński. I dodaje, że do takiego materiału trzeba mieć ograniczone zaufanie. Wprawdzie towar jest od markowego dostawcy, ale to jednak pirotechnika i błędy mogą się zdarzyć. - Zawsze uprzedzam - daleko od palców, oczu, odpalać na ziemi a nie z ręki, odsunąć się.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama