Henio to 54-letni mieszkaniec Puław. Wczoraj po południu jechał swoim fordem z Zakładów Azotowych w kierunku miasta.
29.12.2006 19:07
A że jechał wężykiem, to podróż skończył w przydrożnym rowie. Nic mu się nie stało. Kraksę widzieli inni kierowcy, którzy się zatrzymali przy fordzie.
Od Henryka M. czuć było alkohol na odległość. Nie chciał, żeby mu pomóc. Twierdził, że jest w stanie dalej prowadzić. Świadkowie wezwali policję.
Pijany kierowca, który jak się okazało miał 1,97 promila nie posiadał prawa jazdy. Sąd zabrał mu je za… jazdę po alkoholu.
Pan Henio postanowił się bronić. Najpierw twierdził, że to jego kolega Maniek prowadził forda, potem że Zdzicho. W końcu przekonywał, że na miejsce kolizji przyjechał autobusem. Wreszcie po kilkunastu minutach dał za wygraną. – A niech to szlag trafi! Śniło mi się, że dzisiaj wpadnę po pijaku. (KRIS)
Komentarze