Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Toasty pod tablicą

Sylwester 2007. Ustawa i kurator sobie, życie sobie. Sprawdziliśmy czy w szkołach był alkohol. Był.
Sylwester w szkołach miał być bezalkoholowy. Zabrania tego prawo. Przypominał o tym kilka dni temu lubelski kurator oświaty. Tymczasem w kilku szkołach jego zaleceń nikt nie posłuchał. Mamy na to dowody. Co ciekawe na większość sylwestrowych zabaw organizowanych w placówkach oświatowych... nie zostaliśmy wpuszczeni. M.in. w Szkole Podstawowej nr 22, przy ul.Rzeckiego zostaliśmy przywitani tylko w drzwiach. - Sylwestra mamy na sto par - mówiła Henryka Wójtowicz, organizator balu. Nie pozwoliła jednak wejść i popatrzeć na bawiących się gości. - A po co? Nikt tu nie szuka reklamy. Nie zgadzam się, żeby ludziom zaburzać prywatność - tłumaczyła swoją decyzję. Ale zdążyliśmy zauważyć kilku podpitych gości. Podobne przyjęcie spotkało nas w Gimnazjum nr 15 przy ul. Elektrycznej. - Mogę powiedzieć, jak się bawią. Ale wpuścić was nie mogę - mówiła Teresa Kamińska, organizator zabawy i pracownik szkoły. - Alkohol lał się strumieniami - opowiadała nam wczoraj Katarzyna, która tam spędzała sylwestra. - Przecież uczniów nie było i nie widzieli - uważa kobieta. Tylko w jednej placówce mogliśmy zobaczyć, jak bawią się goście. W Gimnazjum nr 10 przy ul. Wajdeloty sylwester na 50 osób był bezalkoholowy. - Chętni musieli podpisać specjalne zobowiązanie, że nie będą pić alkoholu. Tylko dlatego możemy bawić się w szkole - tłumaczy Andrzej Litwińczuk, organizator imprezy i prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży \"Gaudium”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama