Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Fajerwerki zgasły, Azora wciąż nie ma

Dziesiątki osób poszukuje swoich psów, które uciekły przestraszone hukiem petard i sztucznych ogni
Od sylwestra minął już prawie tydzień, ale ruch w lubelskim schronisku przy Pancerniaków nie słabnie. Codziennie zgłaszają się właściciele poszukujący swoich pupili ale także osoby, które znalazły zabłąkane pieski. Wszystkiemu winne sylwestrowe sztuczne ognie. Jan Wilgat z Lublina kilka razy dziennie dzwoni do schroniska. Dał ogłoszenia w prasie, oblepił plakatami okoliczne słupy. - Wiedzieliśmy, że nasza suczka Koka panicznie boi się huku petard. Dlatego w sylwestrowy wieczór była na środkach uspokajających. Ale nic to nie dało. Wypuściliśmy ją do ogrodu dosłownie na chwilkę i akurat wtedy ktoś odpalił petardę. Koka przedostała się pod ogrodzeniem i uciekła w kierunku Górek Czechowskich. Do dziś się nie odnalazła. Dlaczego niektóre psy tak panicznie boją się huku petard, wystrzałów, grzmotów? - Ponieważ mają bardzo czuły słuch. Ostre dźwięki o dużym natężeniu wywołują u nich ból - odpowiada Beata Wójtowicz, lekarz weterynarii z Lubelskiego Centrum Małych Zwierząt. - Reakcją jest paniczna ucieczka w poszukiwaniu schronienia. Skutkiem bywają potrącenia przez samochód ale najczęściej zdarzają się zaginięcia. Pies odbiega od znajomych miejsc tak daleko, że nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. - Nasza Greta odnalazła się dzięki pomocy cudownych ludzi, którzy okazali serce zziębniętemu, przerażonemu zwierzęciu - relacjonuje Danuta Olchowska-Kubik z Lublina. - Od razu zaopiekowali się pieskiem, wezwali pracowników schroniska. Chcieliśmy dziękować, odwdzięczyć się, ale powiedzieli tylko, że to był ich obowiązek. Taka postawa przywraca mi wiarę w człowieka! Jak się zachować, gdy znajdziemy zabłąkanego psa? Anna Mamcarz, administrator schroniska przy Pancerniaków mówi, że wszystko zależy od możliwości znalazcy. - Są osoby, które biorą pieski do siebie, inni proszą byśmy przyjechali i zabrali czworonoga. Ale przede wszystkim trzeba do nas zadzwonić. My sprawdzimy czy w zgłoszonych zaginięciach nie ma psa o podobnym rysopisie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama