Cela też dla pasażera
Za śmierć rowerzystki w Górze Puławskiej do więzienia pójdzie nie tylko kierowca samochodu.
- 28.01.2007 19:23
Puławski sąd pociągnął do odpowiedzialności także pasażera Pawła S., byłego policjanta. To jego samochodem Janusz D. potrącił kobietę.
Do wypadku doszło dwa lata temu. Janusz D., właściciel lombardu w Puławach, pił od rana z Pawłem S., puławskim policjantem. Jeździli od knajpy do knajpy fordem Pawła S. Za kierownicą siedział Janusz D., który dostał kluczyki od policjanta. Po południu byli u znajomych w Pająkowie. Znowu pili. Kiedy ruszyli w drogę powrotną, obaj mieli dobrze \"w czubie”, zataczali się.
Wieczorem dojechali do Góry Puławskiej. Prowadzony przez Janusza D. ford zbliżył się za bardzo do prawej strony jezdni i najechał na rowerzystkę. Kobieta zginęła na miejscu.
Kierowca nawet się nie zatrzymał. Na leśnej polanie pokłócił się z pasażerem, który wysiadł z auta i poszedł dalej piechotą. Janusz D. dojechał do warsztatu samochodowego. Ale tam już czekała na niego policja. Miał 1,7 promila alkoholu.
Janusz D. został skazany na sześć lat więzienia i sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Trzyletni zakaz, oprócz dwuletniej kary więzienia, został też orzeczony wobec Pawła S. Taki wyrok zapadł właśnie w Sądzie Rejonowym w Puławach.
- Uważamy go za słuszny i nie będziemy składać apelacji - mówi Marta Romańska, prokurator rejonowy w Puławach.
Czas na złożenie apelacji mają jeszcze oskarżeni. Do skazania pasażerów pijanych kierowców dochodzi bardzo rzadko. Prokuratura musi udowodnić, że pasażer umożliwił kierowcy prowadzenie samochodu, np. dając mu kluczyki bądź namawiał go do prowadzenia auta po pijanemu.
Reklama













Komentarze