Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Błagają o zebrę

Od dwóch lat mieszkańcy niewielkiej miejscowości walczą o bezpieczne przejście dla pieszych.
Drogowców nie wzrusza długa lista nazwisk osób, które zginęły pod kołami w tym fatalnym miejscu. Sarny leżą w gminie Ułęż, w powiecie ryckim. Od głównej drogi - krajowej siedemnastki Warszawa-Lublin - miejscowość dzieli około kilometra. Po drugiej stronie krajówki leżą Sędowice, których mieszkańcy mają ten sam problem, co mieszkańcy Sarn. Żeby dostać się: do szkoły w Rykach, do pracy do Puław, czy do Lublina trzeba dojść najpierw do głównej drogi, a potem przedostać się na jej drugą stronę i wsiąść w autobus czy bus. Problem jest w tym, że piesi przechodzą i przebiegają w miejscu, gdzie nie ma dla nich przejścia. Ludzie młodzi, starzy i dzieci - pokonują ruchliwą drogę w niedozwolonym miejscu. - Czasem czeka się kilkanaście minut, na lukę pomiędzy samochodami. A samochody tu wolno nie jadą. Te od strony Warszawy są rozpędzone. Od Lublina też, bo zjeżdżają z mostu na Wieprzu i mają z górki. Czasem to się czeka tak długo, aż autobus ucieknie - skarżą się mieszkańcy Sarn. Problemem jest też to, że auta, jadąc od Warszawy, giną pieszym z pola widzenia bo chowają się w zagłębieniu drogi. Kierowca też idących nie widzi. Nie ma szans, żeby wyhamować. - Ile jeszcze musi tu być wypadków, żeby zrobili przejście dla pieszych? Przecież tu przy drodze spory cmentarz można urządzić - pytają rozżaleni ludzie. Jeden z mieszkańców wspomina swoją 10-letnią córkę. Zginęła na szosie. Inna kobieta dodaje: mój mąż jeszcze. Pani sołtys ukradkiem wyciera oczy, kiedy ktoś przypomina, że w ubiegłym roku zginęła jej matka. Protokół z wypadku zawsze jest ten sam - poszkodowany (poszkodowana) przechodzili przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Żeby przejść przez jezdnię w sposób prawidłowy, trzeba by przejść blisko trzy kilometry, bo najbliższa zebra jest w Moszczance. Dwa lata temu mieszkańcy Sarn powiedzieli: Dość. Zaczęli walczyć o wyznaczenie przejścia, wysyłając pisma. Wspierała ich gmina. Drogowcy odpisali, że jest to teren niezabudowany, nieoświetlony, w dodatku z dwóch stron drogi jest las. - Przejście w takim miejscu stworzyłoby tylko pozory bezpieczeństwa - tłumaczy Władysław Rawski, zastępca dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, oddział w Lublinie. GDDKiA planuje przebudowę siedemnastki na odcinku od mostu na Wieprzu do Moszczanki. - Na razie trudno powiedzieć czy przejście będzie, przyjrzymy się dokładnie projektom - dodaje dyrektor Rawski. Do sprawy powrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama