Paluszek i główka to już nie wymówka
Kiedyś poborowi wymyślali choroby, byle tylko uniknąć wojska. Teraz odwrotnie. - Musimy ich dokładniej sprawdzać,
- 27.02.2007 18:53
bo... ukrywają dolegliwości - mówią lekarze z komisji. Powód? Gorsza kategoria wojskowa to mniejsze szanse na pracę.
W tym roku przed powiatowymi komisjami lekarskimi w naszym regionie stanie 18 tys. chłopców z rocznika 1988 i 2 tys. osób ze starszych, od 1983 do 1987. Pobór ruszył na początku lutego. Właśnie kończy się pierwsza tura. Dla wojskowych to okazja do pierwszych podsumowań. - Odnotowujemy bardzo wysoki wskaźnik poborowych, którzy otrzymują kategorię \"A” - mówi ppłk Andrzej Kotowski, wojskowy komendant uzupełnień w Zamościu. - Wychodzi na to, że na Lubelszczyźnie jest bardzo zdrowa młodzież.
Wątpliwości co do tego mają za to sami lekarze. - Przed dwiema komisjami lekarskimi badającymi chłopców z Lublina każdego dnia staje ok. 80 osób. Po wstępnym badaniu dwie trzecie z nich dostaje kategorię \"A” - wylicza Anna Chałas, przewodnicząca Powiatowej Komisji Lekarskiej Lublin-2. - Mała część otrzymuje niższe kategorie. Ale sporą grupę trzeba wysyłać na dodatkowe badania. Bo młodzi nie zawsze chcą się przyznać do swoich chorób. - Czasy się zmieniają - zauważa Gabriela Tomaszewska, sekretarz Wojewódzkiej Komisji Lekarskiej w Lublinie. - Kiedyś poborowi, aby uniknąć wcielenia do wojska, chcieli wypaść na komisjach jak najgorzej. Teraz zależy im na jak najwyższej kategorii. Dlatego o swoich dolegliwościach mówią niechętnie.
Dlaczego? - Na kategorię wojskową często zwracają uwagę pracodawcy - wyjaśnia Jarek, poborowy z Lublina, który stanął wczoraj przed komisją. - Lepsza kategoria to większe szanse na znalezienie pracy. Wszyscy doskonale o tym wiedzą.
Choć nadal zdarzają się i tacy, którzy z obawy przed pójściem w kamasze, wymyślają sobie choroby. - Ale ich \"numery” zazwyczaj nie przechodzą - podkreśla doktor Chałas. - Jeśli ktoś mówi, że ma alergię, wystarczy spytać o leki, które bierze. Jeśli ktoś ma wadę ortopedyczną, trzeba to dobrze zbadać. Na szczęście, takich osób z każdym rokiem jest coraz mniej.
Reklama












Komentarze