Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

13 milionów wyrzucili w popiół

Zakłady Azotowe zapłaciły firmie odbierającej popioły poprodukcyjne cztery razy więcej, niż przewidywano.
Te wydatki idą w miliony złotych. Dotarliśmy do dokumentów, w których NIK zarzuca niegospodarność spółce należącej do Skarbu Państwa. Popioły powstające w Zakładach Azotowych są efektem spalania węgla. Rocznie puławska firma zużywa ok. 700 tys. ton węgla, po spaleniu którego powstaje 150 tys. ton popiołu. Tak ogromną ilość odpadów trzeba w odpowiedni sposób zagospodarować. W tym celu zarząd zakładów zawierał umowy z firmą Trans Pap na ich wywożenie. Wystąpienie Najwyższej Izby Kontroli dotyczy właśnie zawierania i realizacji, między 1989 a 2006 rokiem, umów związanych z zagospodarowaniem popiołów. Według kontrolerów, umowy zawarto bez należytej dbałości o interes gospodarczy spółki. Kontrolerzy zauważają także, że w wyniku ich podpisania pogorszyły się warunki bezpieczeństwa utrzymania ciągłości produkcji zakładów. Chodzi o sytuację z listopada zeszłego roku, kiedy \"Azoty” miały mało, zdaniem kontrolerów, miejsca na deponowanie odpadów. Rezerwa mogła pomieścić popioły powstałe w czasie zaledwie siedmiu miesięcy. W wystąpieniu czytamy także o występujących na znaczną skalę nieprawidłowościach w zakresie realizacji umów. Firma Trans Pap miała nagminnie się z nich nie wywiązywać i nie odbierać takich ilości odpadów, jakie powinna. Przyczyną tego był według NIK niedostateczny nadzór i kontrola ze strony \"Azotów”. Popioły tymczasem zalegały na składowisku w pobliżu zakładów. W ubiegłym roku pisaliśmy o tym, że na obecność składowiska skarżyły się osoby odwiedzające pobliski cmentarz komunalny. W wietrzne dni popioły przedostawały się na cmentarz i grubą warstwą pokrywały nagrobki. W swoich wnioskach NIK postuluje rozważenie wypowiedzenia dotychczasowej umowy na zagospodarowanie odpadów. - Dostaliśmy informacje, że po naszym wystąpieniu zarząd zwolnił dyscyplinarnie osoby odpowiedzialne za zaistniałą sytuację. Rozwiązał też jedną z dotychczasowych umów - informuje Paweł Szafran, główny specjalista kontroli państwowej w lubelskiej delegaturze NIK. Postępowanie w sprawie osób, które były odpowiedzialne za uchybienia, prowadzi w tej chwili, po doniesieniu zakładów, Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Sama firma nie komentuje tej sprawy. Jolanta Golba z ZAP pisze w oświadczeniu wysłanym do naszej redakcji, że zrobi to \"w nieco późniejszym terminie”. Szef firmy Trans Pap był wczoraj nieuchwytny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama