Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pizza driver to brzmi dumnie?

Nawet znając język angielski, trudno domyślić się, jakiego speca potrzebuje pracodawca, który zamieszcza ogłoszenie z ofertą pracy.
To, że manager już dawno zastąpił kierownika, nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Gorzej, gdy nadziejemy się na bardziej skomplikowane nazewnictwo. Coraz częściej poszukiwani są: channel partner manager (kierownik kanału sprzedaży), engineer supply chain (kierownik zarządzający dostawami), czy back office (księgowość). Nie można mieć pretensji do nikogo, gdy określenia te są zawarte w ofercie, która cała jest w obcym języku. A to dlatego, że jest to wstępna selekcja, która ma przyciągać osoby znające dany język. Inaczej jest natomiast, gdy mamy do czynienia z polskim tekstem, a tylko stanowisko brzmi egzotycznie. W takiej sytuacji niektórzy czują się zbici z tropu. - Bardzo często stanowisko, które jest oferowane, ma angielsko brzmiącą nazwę, a zazwyczaj niewiele to wyjaśnia - mówi Marzena Skutnik, która jest na etapie poszukiwania pracy. - Dopiero po wczytaniu się w ofertę można się domyśleć, jakiego człowieka firma poszukuje. Mogę jeszcze zrozumieć, gdy chodzi o ogromną firmę z przedstawicielstwem w Polsce, ale zdarzają się również firmy krajowe. Uważam, że jest to niepotrzebne. Na pewno nie jest problemem, aby odnaleźć odpowiednik stanowiska w języku polskim, który byłby bardziej zrozumiały dla osób poszukujących pracy. Na początku angielskie nazwy odnosiły się tylko do mało znanych i renomowanych stanowisk. Teraz człowiek, który dowozi pizzę nazywa się pizza driver, a sprzedawca visual merchandiser. Mnóstwo jest również już wspomnianych managerów, którym najczęściej dopisuje się jeszcze specjalizacje. I tak mamy municipal sales manager, który jest współpracownikiem samorządowym, field force managera - zamiast przedstawiciela handlowego, senior relationship managera, który odpowiada za kontakt z wybranymi klientami. I najczęściej występujący produkt - manager, który również zazwyczaj oznacza przedstawiciela handlowego. -W przekonaniu pracodawców takie nazwy stanowisk brzmią lepiej, co jest dla mnie śmieszne - uważa Łukasz Łata, założyciel SerwisKariery.pl. - Mają one bardziej przemawiać do wyobraźni oraz zaznaczać prestiż. Innym ważnym powodem jest to, że niektórzy pracodawcy, zamiast dać swoim pracownikom, podwyżkę... nazywają ich stanowiska pracy po angielsku. Mamy ustawę, która nakazuje stosowanie polskich nazw. Jak już w ogłoszeniu napisano stanowisko w obcym języku, to przynajmniej w nawiasie powinien być jego polski odpowiednik. Na szczęście niektórzy polscy pracodawcy bronią się przed stosowaniem angielskich nazw. W tym celu służy im zwrot \"specjalista do spraw...”. Ma on za zadanie również podniesienie prestiżu posady, tyle że w sposób tradycyjny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama