Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Dla małych serduszek

Dramatycznie brakuje sprzętu do diagnozowania dzieci chorych na serce. Dlatego nowe echokardiografy już wkrótce trafią do Lublina i Zamościa.
Do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie przyjechała na badania kontrolne czteroletnia Paulinka. Jest po ciężkiej operacji serca w Centrum Zdrowia Dziecka. Teraz musi być pod opieką lekarzy. Dr Agata Tarkowska, kardiolog z DSK, wczoraj robiła dziewczynce echokardiografię. - Trzeba stale monitorować jej serduszko - mówi lekarka. A to nie jest łatwe. - W kardiologii dziecięcej jesteśmy na szarym końcu w kraju, ta dziedzina jest u nas niedoinwestowana - ubolewa dr Elżbieta Sadurska, konsultant wojewódzki ds. kardiologii dziecięcej. - Brakuje nam wyposażenia, w tym urządzeń do wykonywania echa serca. Takie badanie jest niezbędne przy wadach wrodzonych serca oraz zaburzeniach jego pracy. W tej chwili jedyne dwa echokardiografy dla dzieci znajdują się w DSK w Lublinie. Właśnie tam jest oddział kardiologiczny. Jedno urządzenie ma 15 lat, drugie 6 lat. Jeden nowy aparat zastąpi starszy egzemplarz w DSK. Drugi pojedzie do Zamościa, gdzie jest poradnia kardiologiczna dla dzieci. Tam nie mają własnego echokardiografu i muszą wypożyczać urządzenie z oddziału dla dorosłych. - Czekamy na ten sprzęt jak na zbawienie - mówi Andrzej Mielcarek, dyrektor szpitala w Zamościu. Nasze ośrodki znalazły się wśród sześciu w Polsce, które dostały pieniądze z Narodowego Programu Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Krążenia. DSK - 210 tys. zł, zamojski ośrodek - 200 tys. zł. - Za te pieniądze kupimy średniej klasy echokardiografy - ocenia Sadurska. Sprzęt trafi do szpitali za 2-3 miesiące. Poradnie kardiologiczne z Chełma, Puław, Hrubieszowa, Białej Podlaskiej, Tomaszowa Lubelskiego nie mają aparatów do zaawansowanej diagnostyki. Odsyłają pacjentów do Lublina. Kolejka w lubelskim ośrodku jest na kilka miesięcy. Dr Sadurska zaznacza, że nowe aparaty problemu kolejek nie rozwiążą, ponieważ sprzętu potrzeba o wiele więcej. - Do diagnozowania najtrudniejszych przypadków potrzebujemy echokardiografu najwyższej klasy. Taki kosztuje 400-600 tys. zł. Poprosiliśmy o wsparcie wojewodę. Obiecał pomóc.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama