Reklama
Działałem instynktownie
Policjant z włodawskiej komendy podczas niedzielnej nawałnicy w Okunince nad Jeziorem Białym z narażeniem życia ratował wczasowiczów.
- 24.07.2007 18:57
Feralnego dnia kończył właśnie służbę. Wtedy dostał informację, że \"na wodzie” są jeszcze turyści. Gdy udało się ich ewakuować, miał już wracać motorówką do brzegu. Wtedy jakaś kobieta krzyknęła, że przy przewróconym rowerze wodnym pozostała jeszcze dwójka ludzi.
- Fale dochodziły do półtora metra, widoczność nie dalej jak dwa metry, ale nie było czasu się zastanawiać - mówi policjant. - Działałem instynktownie. Popłynąłem w tamtym kierunku i jakoś udało mi się ich znaleźć.
Z trudem wciągnął do łodzi mężczyznę. Kobieta sama zdołała chwycić się liny. Szczęśliwie dotarli do brzegu. Policjanci z komendy są dumni, że mają takiego kolegę. Mówią o nim, że jest jak lokomotywa. Kiedy się rozpędzi i zmierza do celu, trudno go zatrzymać. Nie myśli o niebezpieczeństwie. W piątek Kosidło zostanie awansowany na sierżanta sztabowego. Za całokształt służby, podczas której uratował życie wielu ludziom. Policjantem jest od 16 lat. Nad bezpieczeństwem wypoczywających - jako sternik policyjnej łodzi \"Jesion IV” - czuwa już 13 sezon. Jest też ratownikiem. W jego ślady poszedł 16-letni syn Emil, który jako młodszy ratownik, pracuje na plaży w Okunince. Drugi syn, 8-letni Maciek, być może pójdzie w ich ślady. Już teraz świetnie pływa i nurkuje. Żona policjanta Alicja jest pielęgniarką. (sad)
Reklama
Komentarze