Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kajdanki założone tak, że mógł je zdjąć. Jest wyrok dla funkcjonariuszy po ucieczce Bartłomieja B. z Radecznicy

Sąd uznał dwóch funkcjonariuszy winnych niedopełnienia obowiązków przy zabezpieczeniu Bartłomieja B., który w październiku 2024 roku uciekł ze szpitala psychiatrycznego w Radecznicy. Wyrok jest nieprawomocny.
Kajdanki założone tak, że mógł je zdjąć. Jest wyrok dla funkcjonariuszy po ucieczce Bartłomieja B. z Radecznicy
Pierwsza rozprawa w procesie Bartłomieja B. rozpoczęła się w kwietniu 2025 roku od odczytania przez oskarżonego oświadczenia. 34-latek przyznał się do winy i wyraził skruchę

Autor: Anna Szewc (archiwum)

To miało być rutynowe zabezpieczenie tymczasowo aresztowanego. Skończyło się jedną z największych obław ostatnich lat w regionie. Bartłomiej B., podejrzany wówczas o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa, przebywał na obserwacji psychiatrycznej w szpitalu w Radecznicy. Był pod konwojem funkcjonariuszy Służby Więziennej. 7 października 2024 roku zdołał jednak zdjąć kajdanki i wydostać się z placówki. Teraz zapadł wyrok wobec dwóch funkcjonariuszy, którzy odpowiadali za sposób założenia mu kajdanek.

Sąd: winni niedopełnienia obowiązków

Sąd Rejonowy w Zamościu uznał obu funkcjonariuszy za winnych zarzucanych im czynów. Każdy z nich został skazany na rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na trzy lata. Sąd wymierzył im także grzywny. To 300 stawek dziennych po 20 zł, czyli po 6 tys. zł dla każdego z oskarżonych. Na tym jednak nie koniec. Wobec obu funkcjonariuszy sąd orzekł również zakaz wykonywania zawodu funkcjonariusza Służby Więziennej przez cztery lata. Wyrok jest nieprawomocny.

Prokuratura Okręgowa w Zamościu badała nie tylko sam moment ucieczki, ale cały ciąg wydarzeń, które do niej doprowadziły. Śledczy sprawdzali m.in. prawidłowość konwoju, sposób zabezpieczenia aresztowanego oraz zachowanie funkcjonariuszy. W toku postępowania ustalono, że dwaj funkcjonariusze odpowiadający za zmianę sposobu założenia Bartłomiejowi B. kajdanek zespolonych nie wykonali swoich obowiązków prawidłowo. To właśnie sposób zabezpieczenia aresztowanego miał mieć znaczenie dla późniejszej ucieczki.

Bartłomiej B. był osobą tymczasowo aresztowaną. Do szpitala w Radecznicy trafił 26 września 2024 roku. Umieszczono go w wieloosobowej sali objętej całodobowym monitoringiem. Przez cały pobyt pozostawał pod konwojem funkcjonariuszy Służby Więziennej. 11 dni później zniknął.

Ucieczka ze szpitala i dziesięć dni poszukiwań

7 października Bartłomiej B. zdołał uwolnić się z kajdanek, a następnie opuścił szpital. Rozpoczęła się obława, w którą zaangażowani byli policjanci z różnych części kraju. Mężczyzna przez około dziesięć dni pozostawał nieuchwytny. W tym czasie miał ukraść dwa samochody. Ostatecznie został zatrzymany w pustostanie w miejscowości Żarnowa na Podkarpaciu.

W związku z jego ucieczką, wszczęto postępowanie mające wyjaśnić nie tylko to, w jaki sposób podejrzany wydostał się ze szpitala, ale przede wszystkim czy funkcjonariusze Służby Więziennej właściwie wykonywali swoje obowiązki.

Sześciu funkcjonariuszy z zarzutami

Łącznie sześciu funkcjonariuszy Służby Więziennej z Zakładu Karnego w Zamościu usłyszało zarzuty z art. 231 § 1 Kodeksu karnego, dotyczącego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Prokuratura skierowała następnie do Sądu Rejonowego w Zamościu akt oskarżenia wobec czterech z nich. Dwaj funkcjonariusze odpowiadali za służbę w czasie, gdy doszło do ucieczki. W ich przypadku prokuratura skierowała wraz z aktem oskarżenia wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Dwaj kolejni odpowiadali za zmianę sposobu założenia kajdanek zespolonych. To właśnie ich dotyczy wyrok, który zapadł 1 września.

Wobec dwóch pozostałych funkcjonariuszy, którzy przejęli służbę już po ucieczce, prokuratura, uwzględniając charakter zarzucanych czynów i okoliczności sprawy, skierowała wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego.

Śledczy analizowali także zachowanie funkcjonariuszy bezpośrednio odpowiedzialnych za pilnowanie Bartłomieja B. Postępowanie dotyczyło m.in. okoliczności sprzyjających ucieczce, sposobu pełnienia służby oraz przestrzegania obowiązków związanych z konwojowaniem osoby tymczasowo aresztowanej poza teren zakładu karnego. W centrum zainteresowania znalazła się kwestia nadzoru nad mężczyzną oraz reakcji funkcjonariuszy na sytuację, w której stracili z nim kontakt.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama