Siniaków się nie boję
Rozmowa dnia z Albertem Ziębą z klubu paintballowego \"Tornado”
- 25.07.2007 18:11
- To taka gra dla dorosłych. Zawodnicy strzelają do siebie z żelatynowych kulek z farbą. Zasady są proste: dostałeś - odpadasz. Z boku może to wyglądać trochę groźnie, ale tak naprawdę to świetna zabawa. Każdy z nas bawił się w policjantów i złodziei, albo w Dziki Zachód. Tu chodzi mniej więcej o to samo.
- Zależy gdzie zostanie się trafionym i z jakiej odległości. Chroni nas strój - kombinezon, maska, czapeczka i rękawice. Stłuczenia i siniaki oczywiście się zdarzają, ale szybko o nich zapominamy. Spotykamy się co tydzień, najczęściej w zemborzyckich lasach.
- Przez znajomych, którzy się tym pasjonowali. Któregoś dnia też dałem się namówić. To było trzy lata temu. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez paintballu.
- I kobiet. Do naszego klubu należą dwie dziewczyny. Polecam wszystkim. Człowiek zapomina o bożym świecie, znikają bariery i tytuły. Nie ma pana dyrektora i pani kierownik - jest Wojtek i Kaśka. W paintballu liczy się: inteligencja i szybkość myślenia, a nie siła, czy zwinność. Do naszego klubu może dołączyć każdy, kto złapie bakcyla.
- Ci, którzy nie mają własnego sprzętu, mogą go u nas wypożyczyć za 40-50 zł. Sama gra jest bezpłatna.
Reklama
Komentarze