Reklama
Policjant nie mógł się pohamować
Sierżant Grzegorz K., policjant z izby zatrzymań komendy miejskiej w Lublinie, składał dziesiąciu kobietom seksualne propozycje i dotykał intymnych części ciała.
- 26.07.2007 11:44
Policjant jest w areszcie od końca lutego. Prokuratura zarzuca mu wykorzystanie seksualne studentki farmacji, która pijana trafiła do izby zatrzymań. Dyżur miał wówczas Grzegorz K. Policjant wykorzystał bezradność kobiety, dwukrotnie wszedł do jej celi i zgwałcił ją. Dziewczyna po wyjściu na wolność zawiadomiła prokuraturę. Policjanta obciążają badania DNA. Na pościeli z celi kobiety było jego nasienie.
Przerażające efekty przyniosły również przesłuchania kobiet, które trafiały do izby zatrzymań na dyżurze Grzegorza K. Policjant zachowywał się jak władca haremu. Proponował im seks, obmacywał, chciał, żeby z nim tańczyły.
- Żadna z kobiet po takich zajściach nie złożyła skargi na policjanta - mówi Marek Woźniak, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Dotarliśmy do nich po jego aresztowaniu.
Grzegorz K. wkrótce usłyszy nowe zarzuty, dotyczące molestowania kobiet, które go obciążyły.
Policjanci, którzy mieli służbę z Grzegorzem K., gdy wykorzystał studentkę, twierdzili, że o jego poczynaniach nie wiedzieli. Twierdzili, że ich kolega na krótko znikał im z oczu. Wówczas prokuratura im uwierzyła. Teraz ponownie będzie badać, czy nie rzeczywiście nic nie wiedzieli o upodobaniach swego kolegi.
(er)
Reklama
Komentarze